iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

ergo bibamus! :)

Ostatni dzień na polu bitwy :DD

Jedna noga w szpileczce, druga zaś rozkosznie pieści wykładzinę pod biurkiem, wyobrażając sobie, że to plażowy piasek.

Ekwipunek marzycielki, czyli co zabrać na wakacyjną wyprawę

Szykuję się na urlop, moje Drogie i Drodzy:)

Myję wszystkie kubki i naczynia, które od kilku dni zalegają w nieładzie[ i brudzie!] w mej szafce, w tym  zaschnięte ślady po paszteciku z kurcząt na nożu [ z piątku].

Wpisuję w outlook zadania do wykonania przez moich współpracowników.

Odpisuję na zaległe maile, dopieszczam i zamykam ważne sprawy, raporciki oraz itepe, itede.

Namaszczam zastępcę [ kobietę-rzecz jasna!]

Zamiatam pod dywan służbowe śmieci.

Punkt 16,00 zabieram swój tyłek na ujędrniający fitness, posyłam wszystkim szeroki uśmiech i znikam aż do 17 sierpnia.

Jutro w domku sama [ Gepardieu w pracy] będę się ogarniać w praniu, prasowaniu i zakupach.

We czwartek kosmetyczka i powrót do domu marnotrawnego syna, w piątek pedicure i pakowanie.

W nocy wyjazd.

Jestem podniecona?

eee , no może troszeczkę:)

Od blogów- detoks na całej linii w terminie 1-12 sierpnia. Laptopa nie zabieramy programowo, jak zawsze.

Będę nadużywać słońca, wina i śródziemnomorskiego żarcia, tak zdrowego dla moich tętnic.

A sam koniec urlopu uwieńczony zostanie koncertem Madonny:)))

ale do tego czasu to już się TU pojawię

Bądźcie niegrzeczni, jak mnie nie będzie:)))

I nie róbcie tego, czego ja bym nie robiła.

:PPP

Wasza Panterrra

ps.

jak ja bez Wasz wytrzymam?

no jak?

Komentarze (15)
muszę Wam to powiedzieć

Dawno.

Nie pamiętam jak bardzo dawno temu miałam w ręku książkę, która zafascynowałaby mnie tak, jak ta.

Zawładnęła moim umysłem, a bez reszty moją duszą.

Najchętniej nie wypuszczałabym ją z ręki i przeczytała na raz.

Nie przeraża mnie jej 515 kartek. Przeraża mnie, że czytając  w takim tempie, zbyt szybko sie skończy.

Ale nie moge się powstrzymać. Nie chcę

Kupiłam ją na wakacje.

Sprzedawca w Merlinie, spojrzał na mnie z uwagą jak podawał mi tę ksiażkę:

-To bardzo interesująca powieść- pochwalił mój wybór

-Tak mi wynika z opisu, lubię takie klimaty - odpowiedziałam

Do książek jak do ludzi- podchodzę intuicyinie. Musi mnie zainteresować opis, a nie recenzja, że dobra albo nie.

Lubię chodzić po księgarniach, przeglądać książki, wąchać je[!], czytać notki bibliograficzne, opisy.

A potem zamawiam w Merlinie, bo taniej.

Z tą było tak samo.

Czekała na mnie 2 tygodnie, bo czytałam Malowany Welon.

Wczoraj rano wzięłam do ręki opasłe tomisko i z pewną taką nieśmiałością zaczęłam czytać.

I odpłynęłam.

Wszystko w tej powieści mnie urzeka: narracja; zdania całe jak aforyzmy[ jak u Remarque'a!]; intryga, tajemnica, klimat powojennej Barcelony.

"....dzień był cudowny, niebo jaśniało najwspanialszym z błękitów, wiała świeża bryza, pachnąca jesienią i morzem.Zawsze najbardziej lubiłem Barcelonę w październiku, kiedy nie da się w domu wysiedzieć i trzeba wyjść w miasto, i wystarczy napić się  wody z fontanny na Canaletas, która w owych dniach nawet nie cuchnie chlorem, żeby nieco zmądrzeć..."

 Cień Wiatru

Carlos Ruiz Zafon

jakże nie mogę się doczekać wieczoru

ps.

Sprzedawca w Merlinie mylił się. Ta ksiażka nie jest interesująca.

Jest fascynująca.

Komentarze (14)
gdzie Diabeł nie może

 

tam babę pośle!
 
Odkąd przekroczyłam próg mego oszklonego biura zastanawiałam się mocno nad tym, co by tu dziś napisać!!
W końcu mamy piątek i to w dodatku w samym środku wakacji.
No i temat sam wlazł mi na pulpit, otóż jak wyczytałam na Onet.pl:
 
Pewna atrakcyjna samica pingwina rozbiła związek dwóch samców, które od 6 lat żyły w zgodnym stadle w ogrodzie zoologicznym w San Francisco.
Pingwiny Harry i Pepper tworzyły tak udaną parę, że opiekunowie pozwolili im na wspólne wychowywanie małego pingwiniątka pochodzącego od innej pary, jednak pojawienie się w ich życiu wdowy Lindy całkowicie rozbiło rodzinną sielankę, ponieważ Harry zdradził Peppera i zdecydował się na założenie nowej rodziny z atrakcyjną samiczką.
 
Zaraz przyszło mi do głowy, jak można byłoby rozwiązać problem homoseksualizmu w Naszym Ciemnogrodzie na czele, którego stoi wielki, [choć nie wzrostem] przeciwnik wszelkiego rodzaju zboczeń i wypaczeń.
Wystarczyłoby w środowiska gejowskie wprowadzić kilka sabotażystek, które wzorem Pingwinicy [?] zasiałyby zamęt i ferment: zafalowałyby biustem, pokręciły zgrabnym tyłeczkiem…tu już nie sposób wymieniać, bo wszelkie chwyty dozwolone!
I może jeden z drugim, stwierdziłby, że kobiety są okej?
:PPP
Rozmarzyłam się troszkę i na czele organizacji zwalczającej struktury gejowskie widzę Nelly R. , która zaraz na łamach „ Naszego Dziennika” ogłosiłaby nabór ochotniczek. Zostałyby one zarejestrowane jako TW.
A Ojciec Dyrektor rozgrzeszyłby je bez pokuty!
 
Nie ma na co czekać, nie ma co zwlekać -za swój pomysł, nie policzę Inkwizytorowi nic a nic, a niech ma za darmo od Pantery, a co!
 ;-)
A swoją drogą, to ta samica musiała mieć ja.ja !

Komentarze (7)
dlaczego faceci.....?

 

Skoro dorobiłyśmy się na iwoman dwóch przedstawicieli płci męskiej, nachodzi mnie nieopanowana ochota, aby ich wykorzystać.
Znaczy się, aby wykorzystać fakt ich pojawienia się, a nie ich samych :P
 
Bądź, co bądź obaj Panowie po kilku wpisach rokują dobrze.
Baa, nawet tak dobrze, że aż się boję żeby nie okazało się to tylko ich wirtualną powłoką dla zmylenia przeciwnika!.
:PP
Chciałabym zapytać Was :
-dlaczego inteligentni [wydawałoby się] faceci koło 30stki szukają sobie partnerek wśród rozgarniętych jak wiązka siana [ coś, chodzi za mną to siano!] 20 latek ?
Czy to jest kompleks Pigmaliona?
Czy wierzą w to, że ulepią sobie na obraz swój i podobieństwo własne idealną żonę?
Że ją po swojemu urobią?
Pytam, bo mam bardzo dobrego znajomego, który rok temu rozstał się ze swoją długoletnią narzeczoną z charakterkiem jak się patrzy!!!
Od tego czasu zapoznał nas już z dwoma kandydatkami, z którymi w tym czasie dzielił i stół i łoże. Niestety, co kolejna to gorsza.  
Jak dla mnie przepaść mentalna między nimi jest przeogromna.
Ona ciągle robi fochy, kiedy On znika z moim na piwo albo, co gorsza, dwa. Nie umie  gramatycznie się wysłowić czy poprawnie sklecić zdania, On ją w towarzystwie poprawia i łaja jak pensjonarkę, ona się pąsowi, on wścieka…..A ja…..ja patrzę na nich i sama nie wiem, które głupsze?
Ona czy może jednak On?
A On podchmielony, w tańcu wychwala panterze zalety ducha i ciała i żartuje, że szkoda, żem zajęta!
A mała jędza trzęsie się  w kącie ze złości i zazdrości…
 
No, więc wracając do pytania
 
Ma ktoś na to jakąś teorię?
 
Pytałam męża, pytałam przyjaciółki…..
Ale nie poradzili sobie z tym tematem
 
 
Komentarze (32)
lubię kiedy mężczyzna [ wpis dedykowany Barankowi:)]

 

pachnie całym sobą.Szczególnie rano.

Mocno przytulona do jego pleców chłonę nozdrzami zachłannie, zapach jego skóry i włosów.
Jest to zapach spokojnego snu i marzeń, które ledwo przebudzone moim muśnięciem, rozbijają się o słońce, jak mydlane bańki.
I ja i On jeszcze jedną nogą w półśnie w półjawie. Niecierpliwie czekamy, co się stanie.
 
Lubię kiedy mężczyzna
pachnie the one Dolce &Gabbana.
Tak pachnie mój Gepardieu
 
[ oraz inne chłopaki jak widać poniżej]
 
 
 
A skąd wziął się zapach siana kilka dni temu, nie mam pojęcia
 
Mam nadzieję, że mój Gepard nie jest lunatykiem
 
:PPP  
 
****
Do urlopu jeszcze 5 dni.
Nic mi się nie chce
Ani wstawać ani pracować ani malować ani zakładać szpilek ani balerinek
Wychodzić z pracy tylko lubię
męka
Oby do środy

 

Komentarze (2)
1 | 2 | 3 |