iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

mój brat jarosław

Trzydziesty dzień sierpnia obudził mnie słońcem i gładkim niebieskim niebem. Za dwanaście godzin Tiger wpadnie w me objęcia i wszystko będzie jak zawsze. Nie wiem czemu tak się dzieje, ale z kolonii to zawsze rodzice bardziej się cieszą niż dzieci.

Jak siegam pamięcią do swych pacholęcych lat lubiłam wyjeżdzać, ale miałam towarzystwo starszego brata. Niby miało być raźniej ale i tak zawsze kończyło się zaborem mienia [czyli wydał swoje i zabierał moje kieszonkowe] oraz kilkoma kuksańcami w bok abym pary z ust nie puszczała,że braciszek w okularach nie chodził. Jak tylko starzy znikali z pola widzenia, mój brat w autokarze niepostrzeżenie zdejmował okulary i udawał, że nie jest zezowaty :PP

Te i inne wydarzenia z mojego życia przekonały mnie wtedy, że posiadanie rodzeństwa może być tylko upierdliwe i bolesne. Brat o cztery lata starszy trenował na mnie wszystkie chwyty judo i karate; gdy szliśmy przez osiedle kazał mi iść w bezpiecznej odległości; musiałam przemilczać jego wagary i inne wygłupy, które razem z koleżkami uskuteczniali pod nieobecność rodziców.

Jak w okupacji niemieckiej pędziłam życie pełne grozy i niepewności jutra.

Ale jutro okazało się lepsze niż mogłabym sobie wymyśleć. Czas działał na moją korzyść, nagle jeden z kolegów mojego brata stwierdził, że jestem do rzeczy.

W moim bracie odezwał się zew psa ogrodnika: sam nie zje, drugiemu nie da. Koledzy, którzy byli już , w przeciwieństwie do moich pryszczatych rówieśników, całkiem przystojni i prawie pełnoletni, przestali sie nagle pojawiać.Umawiał się z nimi na mieście!

Odtąd każdy pojawiający sie w domu Mój Kolega był witany w podobny sposób: Jot otwierał drzwi z niechęcią:

-No?

-czy zastałem Panterę?

-może zastałeś a może nie zastałeś, co chcesz?

-porozmawiać z nią

-Panterra, jakiś dzięcioł do Ciebie!

Każdy dzięcioł miał wiele szacunku dla mojego brata, który od maleńkości był postawny.Na osiedlu byłam bezpieczna, wystarczyło powiedzieć, ze jestem siostrą Jot, który ratował mnie z każdej pyskówki.

Gdy Jot poszedł do pracy dostawałam od niego kieszonkowe, razem jeżdziliśmy do kina; na otwarcie pierwszego McDonalda w Polsce, przy Świętokrzyskiej; uczył mnie jeździć swoim samochodem.

Gdy pierwszy raz zobaczył Gepardieu otwierając mu drzwi po prostu go do mnie wpuścił. Ale gdy tylko wyszedł, Jot zapytał:

-co teraz z Jezusem sie spotykasz?!!!

[Gepardieu miał długie włosy]

!!!

Wychowani w jednym domu, w tych samych czasach jesteśmy zupełnie róźni. Prowadzimy inny styl życia, inaczej wychowujemy swoje dzieci, ale lubimy się. Dla spokoju nie poruszamy drażliwych tematów POlitycznych, bo mamy inne sympatie.

Tak. Posiadanie rodzeństwa w latach szczenięcych jest skaraniem boskim. Plącze się takie koło nogi, wszędzie za tobą chce chodzić albo bije cię na oślep za głupi wyraz twarzy..... Nie wiem doprawdy dlaczego mój Tiger ciągle rozpacza, że jest jedynakiem!!!

Ale wiem jedno: gdyby miał młodszą siostrę miałaby przechlapane.Z takim tatusiem i takim bratem, uuuu, nie zazdroszczę....

 

Wzięło mi sie na wspomnienia, bo śnił mi się dziś mój brat. Muszę do niego zadzwonić.

miłej niedzieli Wam życzę,

może i Wy powinniście zadzwonić do kogoś z rodziny?

:)))))))))))))

 

 

Komentarze (5)
plastic is fantastic

 

Przez cały tydzień w naszym domu trwa akcja oszczędzanie.
Ponieważ w wyniku podziału mnie przypada finansowanie zaopatrzenia, mam pole do popisu. W tym tygodniu wydałam tylko 28,90 z czego 7,40 stanowi kwota wydana na czasopismo Pani.
W niedzielę ugotowałam rosół, który przez dwa dni jedliśmy jako rosół, a wczoraj przerobiłam go na pomidorową [ bardzo pyszną zresztą].
Dziś ją skończymy. Zostanie nam za to makaron, który zjemy jutro ze śmietaną i z cukrem.
Żadnego jedzenia na mieście, żadnej kawy w papierowym kubeczku.
No, może dzisiaj z okazji piątku się skuszę, choć jestem temu absolutnie przeciwna!
Żyję jak mniszka.
Odkąd przestudiowałam swój stan konta i pieczołowicie przejrzałam wyciąg. Zaniepokoiły mnie szczególnie pozycje z Rossmanna. Okazało się, że w lipcu byłam tam na zakupach 5 razy!!!!!
I wydałam sumę około 600 zł. Znacznie za dużo wydaję też na moją latorośl: koszulki, bluzy, spodenki. Wszystko oczywiście kupione na wyprzedażach, specjalne okazje. I kolejna okrągła sumka się robi.
Dużo za dużo wydałam w lipcu, stąd zaciskanie pasa.
Zaczęłam się nawet zastanawiać czy ja przypadkiem nie jestem chora na zakupy. Tyle się o tym pisze i mówi, że nigdy nic nie wiadomo.
Podobno każdy człowiek musi mieć jakiś nałóg: a ja: nie palę, nie piję, nie narkotyzuję się ani nie puszczam, to może od zakupów przynajmniej uzależniona jestem.
:PPPP
 
Żarty żartami, ale problem ponoć narasta, zwłaszcza w naszym kraju.
Jak przeczytałam w raporcie Polacy są szczególnie podatni na shopoholizm, o wiele bardziej niż mieszkaniec Europy Zachodniej – gdyż przez lata żył w systemie, w którym kupował to, co akurat było a nie to, co chciał, będąc przy tym przekonany, że nie warto oszczędzać. Pamiętając problemy z kupnem podstawowych produktów był przyzwyczajony, aby kupować, co się da i ile się da.
Wraz z transformacją ustrojową Polacy drastycznie zmienili sposób robienia zakupów i wydawania pieniędzy. Z badań socjologicznych wynika zresztą, że Polacy za największy sukces transformacji uważają... pełne półki w sklepach. I bez opamiętania z tych sklepów korzystają.. Wykupilibyśmy wszystko, Polacy są zafascynowani ilością i bogactwem oferowanych przez rynek produktów.
Coś w tym jest, do tej pory pamiętam jak się polowało w sklepach na dezodoranty, ptasie mleczko czy kawałek schabowego z kością.
 
Dlaczego kupujemy?
Specjaliści mają kilka wyjaśnień tego fenomenu:
kupujemy z konieczności (na zasadzie "kupuję, bo tego potrzebuję"),
 z czystego hedonizmu ("kupuję, bo chcę właśnie tego"),
 żeby być modnym ("kupuję bo chcę być na topie")
lub, cytując uzależnionych
"kupuję żeby zastąpić tym coś, czego potrzebuję, lub czego mi brakuje w życiu, żeby poprawić sobie humor"
W ostatnich dwóch przypadkach, niekontrolowane kupowanie niepotrzebnych przedmiotów może być interpretowane na wiele sposobów.
Niektórzy nazywają to "strategią mającą na celu wydobycie się ze stanu depresyjnego". Innymi słowy, jest to prosty i szybko działający sposób walki ze "smutkiem, samotnością, frustracją lub gniewem", który zmienia te uczucia w "radość, poczucie siły i kompetencji.
 Inni uważają, że jest to sposób na "podwyższenie poczucia własnej wartości i walkę z frustracją i depresją", których przyczyną jest obniżony poziom substancji produkowanej przez mózg, zwanej serotoniną. Serotonina odpowiada za emocje i ogólnie rzecz biorąc nastrój.
 
 
Czy to zwykłe zakupy czy może już nałóg?
Objawy zakupoholizmu przypominają te, które występują u alkoholików i narkomanów. Uzależniony odczuwa przymus dokonywania zakupów, po których doświadcza nagłej zmiany samopoczucia (efekt nagrody); potem przychodzi smutek i poczucie winy. Terapeuci wyróżniają dwa rodzaje uzależnionych: ludzi dobrze sytuowanych, którzy kupują dla poprawy nastroju i stopniowo popadają w nałóg, oraz osoby mało zamożne i słabiej wykształcone - ofiary agresywnej promocji.
W pewnym momencie przestajesz panować nad wydatkami i zakupami, twoje obciążenie na karcie kredytowej zwiększa się,a Ty masz problemy z jej spłatą. Mimo to ciągle kupujesz.Kolejny krem za 250 zł na poprawę nastroju.
"Plastic is fantastic" mówią zwolennicy kart kredytowych, ok, zgadzam się, fajnie jest kupować płacąc dopiero za 54 dni, ale czy za te 1,5 miesiąca będę miałą wymagana kwotę?
Używanie kart kredytowych przez ludzi nierozsądnych szybko doprowadzi do pułapki kredytowej.
Jeśli ktoś nie potrafi zachować dyscypliny w wydawaniu pieniędzy, powinien z niej zrezygnować.Żeby nie kusiła.
 
Z ostatniej chwili, świeżo po lekturze Gazety Wyborczej cytat:
 
W ciągu tego lata wartość niespłaconych w terminie rat wzrosła aż o 1,1 mld zł! Banki mają kłopoty z odzyskaniem już co 15 kredytu gotówkowego. Z badań Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych oraz Instytutu Rynku Gospodarczego SGH wynika, że już niemal co trzeci Polak posiadający karty kredytowe spłaca co miesiąc jedynie najmniejszą wymaganą przez bank kwotę. - Może to oznaczać, że karta kredytowa stanowi dla coraz większej liczby dłużników źródło kredytu na spłatę innych kredytów.
 
Jak sobie pomóc?
Pierwszym krokiem ku wyzwoleniu u się z nałogu jest uświadomienie sobie problemu. Dotychczasowych przyzwyczajeń nie można zmieć w ciągu kilku dnia, od czegoś trzeba jednak zacząć. Jeśli podejrzewasz, że problem uzależnienia od zakupów dotyczy także i Ciebie zastosuj się do poniższych rad:
 - Zrób zestawienie swoich finansów, kopię schowaj do portfela
- Pozbądź się kart kredytowych, zachowaj jedną na wypadek nadzwyczajnych wydatków, za codzienne sprawunki płać gotówką lub kartą płatniczą bezdebetową
- Bądź odpowiedzialny - nie rob zakupów po kryjomu, podczas wyjść do sklepu niech towarzyszy Ci ktoś zaufany
- Unikaj pokus - nie odwiedzaj centrów handlowych, omijaj wyprzedaże
- Wypełniaj wolny czas zajęciami innymi niż zakupy- znajdź nowe hobby, czytaj, uprawiaj sport
- Poproś o wsparcie najbliższych - zamiast udać się do sklepu zadzwoń do przyjaciół.
 
 Jeśli czujesz, że samodzielnie nie poradzisz sobie z problemem zastanów się nad uczęszczaniem na spotkania grupy wsparcia lib wzięciem udziału w terapii dla zakupoholików.
 
Ciekawostka
 
Badania brytyjskich naukowców wykazały, że kobiety w lutealnej fazie cyklu są bardziej skłonne do popadnięcia w zakupoholizm.
Badania przeprowadziła profesor Karen Pine z University of Hertfordshire. Zapytała ona 443 kobiety w wieku od 18 do 50 lat o ich zwyczaje zakupowe. Jak się okazało, 153 panie znajdowały się w lutealnej fazie cyklu - czyli zaraz po owulacji. Z tej grupy dwie trzecie pań przyznało się, że dokonało właśnie impulsowych zakupów - wydając na nie od 25 aż do 250 funtów.
"W tej fazie cyklu wydaje się więcej pieniędzy, częściej i mniej się to kontroluje" - stwierdziła profesor Pine - "zakupy są odpowiedzią na silne emocje targające kobietami. Są one zestresowane, mają zły nastrój, więc jest bardziej prawdopodobne, że pójdą na zakupy, by się uspokoić".
Zdaniem badaczki można to wyjaśnić zmianami hormonalnymi w czasie cyklu, a szczególnie zespołem napięcia przedmiesiączkowego.
Badania wykazały, że im silniejszy PMS, tym większe są impulsywne wydatki.
Ale to niejedyne wytłumacznie "okresowego" zakupoholizmu.
Według innego kobiety kupują, by poczuć się bardziej atrakcyjne w czasie,  kiedy mogą jeszcze zajść w ciążę. Teorię tę potwierdzają sprawunki związane z lutealną fazą cyklu - często są to biżuteria, kosmetyki albo buty na wysokich obcasach.
 
 
 
Eeee, nie jestem zakupoholiczką. Jestem na to za rozsądna i mam za mało pieniędzy na zbyciu.
Choć jak każda kobieta, mam zadatki.
Ale u mnie nie jest to specjalnie zależne od fazy cyklu.
Po prostu lubię wydawać.
 
Idę po latte z cynamonem, w końcu jest już pensja na koncie :)
 
pozdrawiam piątkowo:)))
 
ps.
uważajcie na weekendowych wyprzedażach!
 
Komentarze (4)
martyrologicznie

Mieszkam w mieście niepokornym, zrównanym z ziemią za swą butę.

I jestem z tego dumna.

Lubię polskie czarno białe filmy o czasach wojny. Jak na przykład Kolumbowie, który jest emitowany codziennie w publicznej dwójce. Zasiadam w skupieniu przed TV i wtapiam się w tamten czas.

I jestem jedną z nich: koleżanką z tajnych kompletów, więźniarką Pawiaka, konspiratorką i zwykłą dziewczyną szukającą miłości, akceptacji i bezpieczeństwa. Nawet w czasach wojny.

Czarno-białe ulice, ludzie, myśli. I zerojedynkowe podejście do świata: jesteś z nami albo przeciwko nam.

Moje rozterki, wybory i życie codzienne wydają się przy tym takie śmieszne, takie nic nie warte.

Nasze pokolenie może się wykazać jedynie w walce o lepszy samochód, dom i wakacje w Acapulco. Za młodzi byliśmy, aby walczyć z Komuną, zabrakło nam wzniosłej idei. Dlatego konsumujemy lubieżnie swoje życie nie oglądając się na innych. A we krwi przecież mamy bibułę i walki narodowo-wyzwoleńcze. Teraz jedynie możemy się zbuntować pracodawcy, który gdyby chciał jednym kliknięciem zniszczyłby nasze życie jak bezduszny gestapowiec.

Zastanawiam się jednak czy jest IM czego zazdrościć?

A może woleliby pędzić życie jak ja: bez wiszącej nad głową wszechoogarniającej śmierci?

Gdyby można było w czasie się przenieść: kto kogo wolałby zastapić?

Ja za ich ideę, czy ONI za mój  święty spokój?

Takie refleksje mnie napadły po moim wczorajszym seansie filmowym. Najpierw Kolumbowie, potem Czas Honoru. Tu i tam konspirujący Englert. Ten współczesny serial też mi się podoba, choć oczywiście dużo w nim szarży, jak wtedy, gdy Zakościelny nokautuje SSmana niczym Chuck Norris, trochę to śmieszne i nieautentyczne….no ale może dzięki temu serial ten oglądają nastolatkowie.

Mój Gepardieu tymczasem gwałcił, palił i mordował w grze TWIERDZA, gdy skończyły się oba seriale z przekąsem do mnie rzekł:

- nie ma już więcej martyrologicznych seriali ?

No nie było. To poszłam spać. A obudziłam się w czarno-białej scenerii, próżno szukać w niej dziś słońca.

Jest tak ciemno i zanosi się na deszcz a wiatr wieje jakby to miał być koniec świata.

*****************

Nokturn niespokojny

Wzrok nade mną jak lampę nad snem trwożnego dziecka nachyl, bo oto nocą od przeczuć ciemną
płyną znaki, wężowiska zmian i strachy.
Groźniej
las latarń pogasłych ulic zarósł,
echo rozdęte w sklepienie nieba rozdziera sen
i w wydłużoną księżycem uliczkę - w parów
wychodzi widmo o włosach rozwianych, płowych jak len.
W ten wieczór duch zabitego psa wyje długo,
a kroki morderców samotnie chodzą miastem.
Z okna naprzeciw upiór fortepianu fugą
skacze z trzech pięter w dół,
tej nocy nie zasnę.
Nie tobie - wzrokiem - łagodnym lasem - ogarnąć
wieczór burzliwych parabol.
(Biją dzwony ciszy głośniej od mego krzyku.)
Nie mnie nagiąć nieba stalowy huragan dłonią od wiatru słabą. W ten wieczór wszystkie fontanny wyrzucają żywe łzy,
jak drzazga wbita boli pamięć.
Przyjdź, przez skazę nieostrożnego snu przeniknij, przyjdź.
Wzrok daleki nade mną
jak lampę nad snem trwożnego dziecka zawieś.
 

K.K. Baczyński

Komentarze (7)
n jak nuda

Lubię mówić o niczym. Jest to jedyna rzecz o której cokolwiek wiem[ Oscar Wilde ]

Ten wpis jest o niczym.

Bo naprawdę nie dzieje się nic. Słońce świeci, niebo jest bezchmurne, herbata stygnie a pod piórem ciągle nic. Obowiązek obowiązkiem jest ten wpis musi posiadać treść.Gdyby chociaż jakaś kłótnia z Gepardieu o niespuszczoną wodę w klozecie czy też może przepychanka w ulicznym korku.Albo coś pilnego do zrobienia, czy zalegające papiery w szufladzie.

Siedzę w biurze sama i jakaś taka zmęczona już jestem. Do domu chętnie bym poszła. Właśnie, gdzie się wszyscy podziali?Piętnaście po dziewiątej i nikogo nie ma?!

Oooo, karetka jedzie na sygnale. Ludzie spieszą się do pracy,  a ja czekam na wiatr co rozgoni czarne skłębione zasłony, stanę wtedy na raz ze słońcem twarzą w twarz 

Gdy wszystko idzie dobrze nawet błękit nieba wydaje mi się za blady by o nim pisać.

Własnych słów i zdarzeń dziś brak.

A czy ktoś zgadnie które słowa od kogo pożyczyłam?

Do wygrania lutownica do paznokci :P

 ps.

wg wikipedii

Nuda - negatywny stan emocjonalny, polegający na uczuciu wewnętrznej pustki, zwykle spowodowany jednostajnością, brakiem zmiany otoczenia, brakiem bodźców.

Macie tam jakies bodźce na zbyciu?

a w ogóle jest TU ktoś?

halo?

puk puk

Sprawdzam listę obecności

 

Komentarze (25)
zdesperowane gospodynie domowe

 Nic nie jest takie jakim się zdaje.

Spokojne i wytworne amerykańskie przedmieście kryje w sobie niejedną wstydliwą tajemnicę. Urocze panie domu ukrywają coś przed sąsiadkami, mężami, dziećmi. Niech Cię nie zwiedzie perfekcyjnie skoszony trawnik i niosący się po okolicy zapach pieczonego ciasta.
 
W Wisteria Lane mieszka Susan Mayer, rozwiedziona samotna matka, która bardzo pragnie miłości; Lynette Scavo, która porzuciła karierę, aby opiekować się dziećmi; Bree Van de Kamp - doskonała gospodyni domowa; Gabrielle Solis - była modelka, która ma wszystko, o czym marzyła oraz Edie Britt - atrakcyjna rozwódka.
 
Z czasem okazuje się, że Susan jest niedojrzałą emocjonalnie czterdziestolatką, która na dodatek zciąga na siebie / i nie tylko/ małe i większe nieszczęścia; Lynette ma dość pieluch i swoich nadaktywnych bliźniaków. Bree nie jest znowu tak doskonałą, bo życie wymyka jej się spod kontroli; Gabrielle zdradza męża z młodocianym ogrodnikiem, a Edie….hm….ta  to dopiero zamiesza.
 
Znacie?
Lubicie?
Ostrzycie sobie ząbki na kolejny sezon w Polsacie?
 
3 razy tak.
 
 
Od początku serial ten przypadł mi do gustu. Jest w nim wszystko, co lubimy oglądać w filmach: piekne wnętrza, miłość, rozterki emocjonalne, zdrady, intrygi, i humor. Jest też sporo prawdy o życiu, nie tylko z punktu widzenia amerykańskiego fotela.
Przede wszystkim jest to jednak serial o kobietach, choć nie tylko dla kobiet [ mój Gepardieu też jest fanem tego serialu ] , które wzbudzają w nas tyle różnorodnych emocji.To są kobiety XXI wieku, samodzielne, stanowcze i "bez skrupułów", które za wszelką cenę walczą o swoje szczęście, a przy tym i o swoją rodzinę, małżeństwo i dzieci.
 "Gotowe na wszystko" ukazuje świat, w którym kobieta nie chowa się biernie za potrzebami męża i dzieci, ale jest osobą twórczą, a przy tym myślącą o swojej własnej wygodzie (zdrowy egoizm jest wszakże wpisany w naszą psychikę).
Susan, Brie, Gabrielle... to bohaterki, które są nam bliskie, bo chyba troszeczkę chciałybyśmy być do nich podobne - też chciałybyśmy kreować swój los, mieć do tego prawo i wewnętrzną siłę, oczywiście w zgodzie z własnym sumieniem i możliwościami.
Moją ulubioną bohaterką jest Lynette – kobieta z krwi i kości. Prawdziwa Supermenka, która na każdym polu chciałaby być najlepsza, jako matka, żona i …pracownik. Walczy ze swoimi słabościami, chorobą. Nie wstydzi się powiedzieć, że ma czasem dość swoich rozbrykanych ADHDowców będąc jednocześnie wspaniałą matką.
Nawet myślałam, że sama jestem jak Lynette. Dla potwierdzenia, zapytałam kontrolnie  mojego Gepardieu, do której z bohaterek serialu jest mi najbliżej jego zdaniem, odpowiedział mi tak:
 
- jesteś piękna jak Gabrielle [ akurat, sralis mazgalis], świrnięta jak Susan, pyskata jak Lynette i maniakalno-perfekcyjna jak Brie.
 
Zapomniał dodać:........ i wredna jak Edie ?czy przez grzeczność nie wspomniał?
 
:PPPPPP 
 
A czy TY jesteś gotowa na wszystko?
 
W czyjej skórze czułabyś się najlepiej?
 
Brie?
Gabrielle?
Lynette?
Susan?
Edie?
 
 ????????
 
Prawdziwa kobieta ma wiele twarzy :))))

Komentarze (18)
1 | 2 | 3 |