iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

krzepki Radek

 

 
Uwaga!
Z góry uprzedzam, że żadnej analizy technicznej uprawiać tu nie będę, a całość radzę potraktować z dużym dystansem i przymrużeniem oka, o tak ;)
 
In my opinion
W całej swej historii współczesnej nie mieliśmy gorszego prezydenta niż obecnie nam panujący.
Od polityki począwszy do niezliczonej ilości wpadek, w stylu Irasiada, włącznie. Więc teoretycznie, nic gorszego nas spotkać nie może, pomijając oczywiście reelekcję, do której mam nadzieję [ jak zresztą większość Polaków, co pokazują sondaże] nie dojdzie.
Ale jest inny kłopot, który na razie rozstrzygnąć musi partia rządząca: kogo wystawić na kandydata?
Odkąd Słońce Peru wycięło nam numer i wykpiło się od prezydentury, temat jest gorący.
No, bo którego poprzeć? Który mocniej dokopie Kaczyńskiemu?
Już teraz widać, że Radek, który niejeden raz popadł w niełaskę u Bliźniaków.
Raz, że złożył dymisję po zawiązaniu koalicji z Romanem o Chmurnym Spojrzeniu i Andrzejem o Gminnym Usposobieniu.
Dwa, że pożyczył Lechowi 100 złotych polskich a potem żądał ich zwrotu.
Trzy, że ma żonę, która otrzymała Pulitzera [ i na dodatek zwie się Applebaum ] zajebisty dworek, grzeczne dzieci, przyjemny wygląd i nieskazitelny oksfordzki akcent.
Cztery, sam Jarosław Kaczyński chciał go całować po rękach:PPP
Jak kogoś takiego może polubić mały człowieczek [ nie tylko wzrostem]?
Nie może.
Podobno znalazła się jakaś czarna teczka na Sikorskiego, pewnie ta z gatunku tych, co to miał kiedyś niejaki Stan Tymiński, w której są kwity na Radka. Ale nikt jej nie widział oprócz Jacka i Placka.
Wiadomo, że wygodniejszym kandydatem byłby Bronek – „spokojny, nie wadzi nikomu”
Z miną dobrotliwego wujka, o wyglądzie i usposobieniu Miśka.
Ale to Radek ma charyzmę, to coś, co sprawia, że albo się go lubi albo nienawidzi.
Prawdziwy lwi pazur.
 
Może nawet go szkoda na prezydenta?

tak czy siak, życzę Wam miłego weekendu:))))

ps.

zainteresowanych odsyłam do dzisiejszej GW, jest wywiad z kandydatem na kandydata ;)

Komentarze (10)
z zapartym tchem

Nie lubię filmów fantasy, dlatego też jako jedna z niewielu na tej planecie nie oglądałam Avatara.

Do wczoraj.

Skusiło mnie wiele recenzji, 2 złote globy i 9 nominacji do Oscara [najlepszy film, reżyseria, scenografia, zdjęcia, montaż, muzyka, dźwięk, montaż dźwięku, efekty specjalne] ale najbardziej przyczyniła się opinia mojej koleżanki która, tak jak ja, nie lubi fimów fantasy, a wywleczona na siłę przez rodzinę do kina, obejrzała i była zachwycona.

Ja też.

Zupełnie się tego po nim nie spodziewałam, że tak bardzo mi się spodoba, Dostarczy tylu wzruszeń.Tak bardzo różnił się od moich o nim wyobrażeń..

Co prawda prawie odleżyn na pupie dostałam od niewygodnych kinowych foteli, ale mimo późnej pory projekcji [seans skończył się o 22,45] nie usnęłam, co nalezy przyjąć za duży sukces, gdyż po 22 zazwyczaj zawsze zasypiam na każdym filmie;)

Szum jaki wokół siebie zrobił jest tego warty. Film jest piękny,  szczególnie w wymiarze 3D.

Polecam jako lekturę obowiązkową wszystkim niedowiarkom, sceptykom i tak, jak ja, nie lubiącym fantasy.

Spodoba Wam się.

Jestem tego pewna.

 

Komentarze (18)
ciemna strona wiosny

A dziś deszczowo i szaro.

Smętnie.

Tylko wiatr niespokojnie rozwiewa nam szale i przykleja niesforne kosmyki włosów do wybłyszczykowanych ust.

Ale to dobrze, że pada: zmywa brudy ulic i z pomocą czterech stopni Celsjusza rozpuszcza resztki czarnych zwalisk zwanych kiedyś śniegiem.

Zaczęła się pora kaloszowa.

Na szczęście kalosze ostatnio są en vogue. I są takie piękne, nie to co kiedyś, dostępne tylko czarne lub szare bezpłciowe gumowce.

 

Dziś właśnie obuta w kalosze w różowe kwiaty wkroczyłam, ku rozbawieniu gawiedzi, do biura. Oczywiście zmieniłam je zaraz na czarne lakierki, ale zanim to zrobiłam, zostałam wyszydzona. 

Tak.

Jestem odważna, czasem nawet ekstrawagancka w modzie, na co nie zawsze przygotowana jest reszta korporacyjnego towarzystwa, ale mi to, kolokwialnie mówiąc, wisi!

Taka nasza polska przywara narodowa, nasza zaściankowość [ wybacz, Will:)] wyśmiać to, co inne, niezrozumiałe, nowe.

Z zadrości, że się nie miało na to odwagi albo pieniędzy albo zwyczajnie nie przyszło do głowy.A potem, niepostrzeżenie po kilku tygodniach zpapugować pomysł, uznać za swój własny!Autorski. Odpychając przy tym w najdalszy kąt niewygodne wspomnienie o tym, że jeszcze niedawno się z tego osobiście nabijało.

Ponoć są ludzie, których porażki innych cieszą bardziej niż własne sukcesy.

O to kolejny nasz narodowy kompleks. Kompleks cudzego powodzenia.

Jakie to polskie: zazdrościć innym talentu, powodzenia, urody, męża, udanych dzieci!

Ta bezproduktywna zazdrość zżera nas od środka, choć bywa czasem, że motywuje nas do działania i zmian, które wychodzą nam na dobre.

Ale rzadko potrafimy to wykorzystać.

Wolimy się pastwić. Nad tymi, co chcą się wybić i nad nami, tymi, co nie umieją.

Nie potrafimy cieszyć się szczęściem innych.

Nie potrafimy uczciwie płacić podatków.

Nie potrafimy sprzątać po swoich pupilach.

Właśnie. To ta ciemna strona przedwiośnia.Deszcz obnaża nie tylko dziury w asfaltach, ale też psie kupy walające się wszędzie: na trawnikach i chodnikach. Osobiście nie odpuszczam żadnemu włascicielowi psa, który załatwia się na trawniku.

Bez względu na to czy to zażywna staruszka czy przystojny Pan w moim wieku zapytuję czy zamierza sprzątnąć po swoim pupilu. Związana jest z tym dość zabawna sytuacja.

W samym centrum stolicy, gdzie pracuję, kupy rządzą miastem.

Pewnego razu zauważyłam jak  starsza Pani spokojnie sobie wyprowadziła swojego dupelka,który ubrany był w gorsecik w szkocką kratę i jak tylko nawalił wielką, jak na gabaryty własne, kupę, zaczepiłam panią :

- bardzo eleganckie wdzianko sprawiła Pani swemu pupilowi

Pani spojrzała na mnie z prawdziwą miłością, zupełnie nie wyczuwając we mnie pantery, która kryła się za podstępnymi słowy

- Prawda, że gustowne, tak pięknie w nim wygląda, to sunia, wabi się Rita

Bojąc się, że usłyszę opowieść jej życia, przerwałam wrednie:

- Pięknie wyglada, szkoda tylko, że nie mozna tego samego powiedzieć o trawniku, który spaskudziła.

Pańcia oczy w słup! Zatkło ją. Bałam się, żeby nie za bardzo, nabrałam już wyrzutów sumienia, że się przekręci przeze mnie.

Niepotrzebnie, bo niepozorna babcia ryknęła jak zarzynane zwierzę:

- Trawnik jest od tego żeby się na nim załatwiać, gówniaro jedna!

Teraz mnie zatkło. Kilku przechodniów spojrzało w moją stronę z dezaprobatą.

Chciałam jeszcze babci zapytać, czy własne potrzeby też załatwia jak Rita, ale  nadal na mnie wrzeszczała.

Zarządziłam ewakuację. Za plecami słyszałam coś o dzisiejszej młodzieży[ sic!], braku szacunku dla starszych i szerzącym się chamstwie!

Nooo.

To tyle z doświadczeń mojej obywatelskiej postawy.

Nigdy nikt mnie tak nie zrugał jak ta babcia!

 :PP

Komentarze (11)
nie daj się !

Codzienna dawka słońca karmi moje zgłodniałe ciało i duszę.Spragniona ciepła wystawiam mordkę wprost na działanie życiodajnych promyków.

I kwitnę jak szczypiorek na wiosnę.

W przeciwieństwie do Marietki:) przedwiośnie mnie nie dołuje i nie mam ochoty się pochlastać, tak jak mam na to ochotę w jesienne smuty. Wszędzie dopatruję się wiosny i każdy jej przejaw przyprawia mnie o miłe podniecenie.Dziś już nawet wyskoczyłam we flauszowym płaszczu i poczułam się lekka jak piórko, choć troszkę mnie podwiewało, ale co tam!

Są sposoby na to żeby przetrwać wiosenne przesilenie, które czesto nas dopada na znak protestu przeciw przedłużajacej się niemiłosiernie zimie!

Dlaczego nas dopada przesilenie wiosenne? Kto jest winny?

Wiadomo: zima, zimno, brak słońca, brak witamin, brak ruchu, nadmierny apetyt. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze osłabienie organizmu, senność, brak koncentacji, zmęczenie. Wtedy już dobić może nas każdy mało istotny szczegół jak choćby pryszcz na środku nosa albo walające się przedwczorajsze skarpety w sypialni i awantura w domu gotowa.

Jak się nie dać?

Weź magnez albo dwa.

Każdą możliwą chwilę spędzaj na świeżym powietrzu.

Przeproś się z fitnessem i przynajmniej dwa razy w tygodniu pomęcz się na stepie, siłowni albo basenie.

Wysypiaj się.

Dobrze się odżywiaj - to jeszcze nie czas na dietę odchudzającą, ale należałoby ograniczyć ilość spożywanych batoników na rzecz sałatki z rucoli, suszonych pomidorów i mozarelli z dodatkiem oliwy z oliwek i prażonych pestek słonecznika.Proste, pożywne i pyszne. Polecam

Pij dużo zielonej herbaty.

Idź do kosmetyczki.

Idź do fryzjera.

Idź na zakupy!

Nic tak nie poprawia kobiecie humoru jak nowy ciuch.

W tę wiosnę modne są energetyczne kolory, które nie tylko są bardzo twarzowe ale dodadzą nam wigoru i poprawią sampoczucie.

Najmodniejszy kolor w tym sezonie ponoć FUKSJA [ nie mylić z fioletem!]

W żadnym razie nie zabieraj się jeszcze za wiosenne porządki, chyba, że we własnej duszy  :)

a jak ktoś chce wiedzieć jeszcze więcej, to tu się dowie

http://uroda.onet.pl/1598542,2043,1979,1,,21_dni_do_wiosny,twarz_i_cialo.html

rozpiera mnie energia!

Komentarze (16)
samo życie

Dziś będzie o wielkim świecie, do którego nie należę, ale który mi wszedł na odcisk z samego poniedziałku.

W świecie celebrytów można dostać mroczków przed oczami od pojawiających się tam niezliczonej ilości twarzy  nie wiadomo skąd.

A jak niewiadomo skąd to wiadomo, że z jakieś żałosnej telenoweli typu Łepkowska Story[ brrr]

 Pojawiają się one na premierach.........ale nie filmu, tylko kremów na odciski  renomowanych firm, które spraszają one twarze celem podniesienia rangi wydarzenia, hehehe....

Ze świata onych celebrytów nie znam nikogo, oprócz mojego upie.rdliwego sąsiada, który nieudolnie próbuje zrobić karierę i pojawia się w ogonach w każdej z wyżej wymienionych.

Największą furorę jak dotąd, zrobił rozdając dzieciom z osiedla swoje profesjonalne fotosy z autografem. Dzięki temu dowiedziałam się w ogóle, że jest aktorem, jak mi podniecony Tajger przytargał to zdjęcie do domu!

Ale mój sąsiad nie posiada ani charyzmy ani aparycji ciacha. A jedyny jego talent to organizacja bardzo głośnych balang na swoim ogródku przez cały sezon letni, ku wątpliwej uciesze sąsiadów.

Jak mnie kiedyś wkurzy, to porobię trochę zdjęć, schowana za winklem jak paparazzi, kiedy skacowany pan B drapie się po jajkach w samo południe ziewając na pół osiedla, i wyślę do jakiegoś szmatławca!Może zechcą zamieścić w jakimś dupelku.pl czy innym takim.

Tak mnie, skubany, dziś z rana wkurzył, że jeszcze mną złość telepie gdyż jego pies znów odlał się na moim cyprysie.

Nareszcie go przyłapałam!

Pan B. nie przejmuje się, że psa powinno się wyprowadzać na smyczy i ma w du.pie regulamin osiedla. Tak powiedział, prostak jeden! Od razu przypomniał mi się fragment z filmu "Dzień świra".....

Ledwo się powstrzymuję, żeby nie dodać tu  zdjęcia pana B., choć wątpię, aby ktoś go rozpoznał!

Ale duma i chamstwo rozpiera go wprost nieproporcjonalnie do talentu, bo ostatnio pojawia się w każdej rubryce towarzyskiej i nie odpuszcza żadnej promocji kremu do pięt.

Jaki kraj, tacy celebryci.

wrrrrrrrrrrr

 A mój cyprys zdycha...

Komentarze (8)
1 | 2 | 3 |