iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

kobieta w lustrze

  Żeby zobaczyć swoje życie takim, jakie jest naprawdę potrzebujemy przejść na drugą stronę lustra. Zakneblować usta emocjom i przestać porównywać się z innymi. Właściwie to jest chyba najważniejsze i najtrudniejsze zarazem: przestać porównywać się do innych. Bo zawsze prawdy będę dwie.

Pierwsza, że moje życie jest gorsze, gdyż nie mam 250 metrowego domu w Wilanowie, grzecznego i dobrze uczącego się dziecka i wakacji na Seszelach [ choć zaczęłam namiętnie kolekcjonować tiktaki w tej intencji]

Druga, że moje życie jest lepsze, gdyż jestem zdrowa, mąż nie sprzedaje mi kopa na dzień dobry, mam przyzwoitą pracę, a syn jednak zdaje z klasy do klasy.

W zależności od tego do kogo się porównujemy, takie mamy samopoczucie: albo samych zysków albo niedosytu.

Przeczytałam wpisy na blogu Marzenki  :) i sobie pomyślałam, jaka jestem próżna, niewdzięczna i małostkowa. Mam tak wiele i nie potrafię tego docenić. 

W moim lustrze odbija się groteskowa  postać kobiety z odwiecznymi pretensjami do losu, świata i siebie samej. Zjadają ją od wewnątrz wyrzuty sumienia, perfekcjonizm, megalomania, ksenofobia, brak akceptacji siebie.

Ale na zewnątrz tego nie widać. Zawsze jest dobrze zakamuflowana makijażem, ubraniem i ciętą ripostą.

 

http://www.youtube.com/watch?v=yXf5lNKpicQ&feature=related

 

Kobieta w lustrze chciałaby umieć patrzeć na świat oczami  dziecka.

 

Komentarze (2)
yaba-daba-doooooooooo

Był taki fragment w powieści o Bridget Jones, w którym z zazdrością opisywała wygląd jednej ze swoich konkurentek do łóżka Marka Darcy, o jej pośladkach napisała, że są jak dwie kule do kręgli.

Otóż właśnie stałam się ich szczęśliwą posiadaczką. Nie kul do kręgli, rzecz jasna,  bo na co mnie one, a jędrnego tyłka! Zdjęć nie będzie, musicie uwierzyć mi na słowo, ale w razie czego Gepardieu potwierdzi ;P

 Cellulit też zostawiłam daleko w tyle. Moje uda są tak gładkie, jak po fotoszopie.

To bieganie, drogie Panie, sprawiły mi tę niespodziankę po  regularnym trenowaniu 3x30x130.

Jestem pozytywnie zakręcona na tym punkcie, a im więcej mam gadżetów, tym bardziej mnie to kręci. Dodatkowo dopinguje mnie fakt, że już widać efekty, a minęło zaledwie półtora miesiąca.

Namawiam, gorąco namawiam Was do biegania! Bieganie wpływa na wszystko. A najlepiej na pośladki!

 

Komentarze (1)
siedem chudych lat?

Zbiłam lusterko.

Tysiące malutkich kawałeczków rozprysło się po podłodze.Nawet nie zrobiło dużo huku.

Podobno to szczyt pecha. Jakoś za bardzo przesądna nie jestem i w siedem lat nieszczęść nie wierzę.

Odczarujmy przesąd

Lustro od zawsze było przedmiotem magicznym. Ujrzenie w nim swego odbicia wzbudzało przekonanie, że istnieje inny, niewidzialny świat. Wierzono też, że w odbitym wizerunku zamieszkuje dusza człowieka. Gdy lustro się stłukło, dusza nie mogła powrócić do ciała.
Rozbicie lustra zwiastuje siedem lat nieszczęść a przejrzenie się w jego odłamku – rychłą śmierć lub chorobę. Dlatego kawałki stłuczonego lustra należy sprzątać z zamkniętymi oczami.
Możliwe, że u podłoża tego zabobonu leżały sprawy bardziej przyziemne. W dawnych czasach lustra były tak drogie, że ich rozbicie samo w sobie stanowiło wielkie nieszczęście

źrodło: http://www.prorok.pl/czarownica/art-330,0.html

Według niektórych można jednak pecha oszukać, wystarczy wszystkie kawałki lustra owinąć w lnianą szmatę i obwiązać siedem razy dookoła, a potem zawinąć podwójny supeł i wyrzucić.

źródło: mądrości życiowe mojej babci Mysi

Taaaaaaa......


Z zimną krwią zgarnęłam kawałki do śmietnika. Pewnie jakieś niesforne czają się jeszcze gdzieś w kącie pod kanapą.

Nie boję się. Jestem pechowa i bez stłuczonego lustra.

 

 

Komentarze (2)
gdyby Tajger pisał bloga

Dziś przedostatni dzień szkoły. Nawet nie wiem, kiedy to zleciało. Mama kazała mi  pomyśleć o tym, jakim byłem uczniem w tym roku.

O co jej chodzi? Przecież zdałem!

No, może nie robiłem notatek na lekcjach i rzadko odrabiałem prace domowe. 

 Ale przecież tyle jest interesujących rzeczy jak się siedzi samemu w domu: Disney Channel, PS, czy jeżdżenie na deskoroloce.

Starzy ciągle mają do mnie pretensje, ale ja zupełnie nie wiem o co im kaman?

Kilka razy powiedziałem, że ich nienawidzę, bo  dali mi szlaban na wszystko.

Raz powiedziałem mamie, że wolałbym zamieszkać w domu dziecka, kiedy dostałem karę za uwagi i nie mogłem grać na komputerze. Mama wtedy naprawdę sie wkurzyła, rzuciła mi torbę podróżną i kazała mi się spakować. Przestraszyłem się, że naprawdę mnie tam zawiezie i zacząłem płakać, mama też.Ona to w ogóle jest na maksa znerwicowana, tylko wrzeszczy i wrzeszczy, że normalnie żal.pl.

Stary krzyczy dopiero jak już matkę trafia szlag. Wtedy wiem już, że trzeba w końcu się ruszyć i zrobić to, co każą.

Ja na swoje dzieci nie będę w ogóle krzyczał, nawet jak nie będą miały porządku w pokoju i będą zjadały tabliczkę czekolady na raz.

Dziś rano też na mnie nakrzyczeli, bo nie umyłem buzi  i zębów, w ogóle oni strasznie dużo każą mi się myć i uczyć się, bo mówią, że chcą abym został kimś...Dlatego bardzo się cieszę, że już pojutrze wakacje, bo wyjadę na obóz harcerski na całe trzy tygodnie i będę mógł odpocząć od tego mycia, czesania, uczenia się no i moich starych.

Wersja moja:

 Pierwszy rok samodzielności mojego syna, kiedy sam wracał ze szkoły do domu był straszny! O czym świadczyć może nie tylko mój kiepski stan psychiczny ale i jego średnia ocen, którą taktownie pominę głębokim westchnięciem. Nie dość, że się nie uczył na miarę swoich możliwości, to jeszcze po powrocie do domu wyżerał wszystko z lodówki i robił totalny bajzel.

Zastanawiamy się z Gepardieu czy by go nie wysłać do gimnazjum z internatem. Znaleźliśmy takie w Krakowie. Rzecz godna rozważenia.

By the way: czy wspominałam już, że uwielbiam obozy harcerskie? Tylko dlaczego nie mogą trwać dwa miesiące?:P

 

wyrodna matka

Komentarze (2)
stan podgorączkowy

 

Już nie fizjologiczne trzydzieści sześć i sześć, jeszcze nie wysoka gorączka.  Od dziś trzydzieści siedem, brzmi fatalnie, co nie?!

Czy dopadł mnie midlife crisis? 

Pewna znajoma, która notabene, jest ode mnie o cztery lata młodsza i z 15 kg cięższa, tak podsumowała właśnie moje bieganie - że to kryzys wieku średniego. Nie lubię jej, i podejrzewam, że z wzajemnością!

Jak sugeruje ankieta przeprowadzona przez brytyjską organizację Relate, stres związany z pracą i stosunkami międzyludzkimi sprawia, że pomiędzy 35. a 44. rokiem życia wiele osób rozpoczyna najsmutniejszą dekadę życia.

[źródło:  interia.pl]

Ponadto  w tym właśnie czasie zaczynamy podsumowywać nasze dotychczasowe osiągnięcia. Robimy bilans zysków i strat. Im więcej strat, tym  przygnębienie większe i kryzys też. Kobiety nie są od niego wolne, choc przeżywamy to inaczej niż mężczyźni.

W telegraficznym skrócie wygląda to tak: faceci marzą o szybkim czerwonym bolidzie o  pojemności silnika przynajmniej 3600 centymetrów sześciennych, a kobiety o tym, żeby mieć 60 centymetrów w obwodzie talii, a nie uda! Więc jeśli dążenie do idealnej sylwetki jest przejawem kryzysu, to tak, właśnie mnie dopadł!

Od dziś aż do czterdziestki będę mieć permanentny stan podgorączkowy. Nie wiem czym to się skończy!

 

Komentarze (13)
1 | 2 | 3 |