iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

epidemia

Remont zaraźliwy jak świnska grypa jest.

Pewnego dnia, zanim się zorientowała, infekcja z pokoju nastolatka rozprzestrzeniła się na resztę pomieszczeń. Złowieszczemu wirusowi nie oparł się przedpokój, który będąc swoistą linią Maginota przepuścił oddziały wrogiej farby Tajemniczy Ogród do sypialni, sam zaś odniósł rany w kolorze Gorącej Czekolady pół na pół z Cappuccino.Ta sama formacja zaatakowała salon.

Nawet łazienka zyskała śnieżną biel sufitu i nową plafonierę.

Dwaj żołnierze i pies bez czołgu za to z odkurzaczem, wiertarką i wiernym mopem odpierali dzielnie ataki wroga. W końcu polegli zwycięsko, odnosząc niemałe straty: połamane paznokcie, debety wysokie jak figura Chrystusa w Rio, obtarte palce i brak opalenizny.

Bohatersko oddali własny urlop za nową szatę graficzną swego małego eM.

Na pocieszenie pozostał im fakt, iż pogoda była do bani.

Pewnie jak wrócą do koszar, znów zapanują upały....hehehee...jasny gwint...:P

 

Komentarze (0)
list z pola boju

Choć remontowany jest tylko 1 pokój [ słownie: jeden ;P] Sajgon jest w całym domu.

Ja doprawdy nie wiem, jak to się wszystko zmieściło na tych 12 metrach kwadratowych? Z pewnością jednak dużo rzeczy już tam nie powróci. Na tych kilka dni wcieliłam się w Berię i robię czystki w szeregach zabawek, które już do pokoju nastolatka nie będą mieć wstępu.

 Narazie zrobiliśmy wstępne przemeblowanie.

Niestety, na tym odcinku ja byłam odpowiedzialna za plan i zmierzenie  i się nieszczęśliwie okazało po przestawieniu mebli, że zabrakło mi 5 cm! W obliczeniach. 

 W rezultacie musieliśmy kupić nowe biurko, do biurka trzeba było dokupić nowe krzesło obrotowe [ na wypasie w stylu prezesowskim:P], a miało obyć się bez dodatkowych kosztów.

Gepardieu oczywiście triumfuje, bo mój plan okazał się analny. Realizujemy jego plan, który ku mojemu zaskoczeniu wymyślił, gdy ja byłam bliska płaczu zobaczywszy efekt mojego!

Ponieważ kryzys w zatoce został opanowany, będziemy mogli wziąć się za odtłuszczanie ścian. Do moich przykrych obowiązków należeć będzie odklejenie całej konstelacji fluorescencyjnych gwiazd i innych ciał niebieskich naklejonych na suficie. Nawet nie zamierzam dyskutować z tym poleceniem. W wyniku poniesionej porażki taktycznej na froncie i strat materialnych [ biurko + fotel = 720 PLN] złożyłam prośbę o degradację. Z generała na kaprala ;)

Została przyjęta jednogłośnie. Dosłownie!

Komentarze (5)
pustynna burza

Poniedziałek na wakacjach ma zupełnie inny wymiar. Jest nawet całkiem przyjemnym dniem, początkiem nowej przygody bez przykrych konsekwencji.

Z braku ciekawych propozycji last minute postanowilismy zrobić Tajgerowi rewolucję w pokoju. Już dawno nas prosił, żeby usunąć ostatnie ślady jego dziecięctwa. Mierziły go zielone ściany, karnisz w kształcie ciuchci i lampa-chmurka. Zażyczył sobie szarych ścian i likwidacji piętrowego łóżka. Wlaściwie mieliśmy mu to wszystko zrobić za rok, jak skończy podstawówkę, ale postanowiliśmy spontanicznie wczoraj przy winku, że zrobimy mu niespodziankę.

Czeka nas remont.

Na sam dźwięk tego słowa przechodzą me ciało zimne dreszcze i przypominają mi się czeskie dobranocki pt:" Sąsiedzi" Pamiętacie? Założę się, że tak.

Kultowe filmiki - arcydzieła przedstawiające dwóch jełopów, którzy potrafią wszystko spieprzyć!

Przeżyłam już kilka remontów w swym małżeńskim życiu i wiem, że nie wróżą niczego dobrego. Przede wszystkim dlatego, że Gepardieu nie zgadza sie z moją wizją przemeblowania. I zanim cokolwiek przestawi mówi, że to głupi pomysł [ wszystkie moje autorskie pomysły sa z gruntu głupie, dopóki się z nimi nie oswoi i wkrótce uzna za własne, cudowne i odkrywcze!], że się nie da albo nie zmieści.

Przy okazji nie wykazuje żadnej inicjatywy, choćby w kontrze do mojej propozycji.Typowe dla kogoś, kto zmian zasadniczo nie lubi. Bo na ten przykład, mianowicie, pracy od 15 lat nie zmienił, mianowicie żony też. Więc i zmiana koloru ścian mu nie na rękę. Źródła w tym stanie rzeczy upatruję w zwyczajnym lenistwie, niestety!

 Tym razem w grę wchodzi zwyczajne przemalowanie.

Co za problem, wybieramy kolor [już został wybrany - pustynna burza się zwie i jest to odcień jasnoszary, jedna ze ścian ma być dla kontrastu ciemniejsza- orzech włoski] wynosimy meble z pokoju, podłogę foliujemy i malujemy! Yyyyyy, takie rzeczy to tylko w reklamie Duluxa. Najpierw trzeba ściany odtłuścić, zaszpachlować, zagruntować.Gepradieu twierdzi, że nie wyrobimy się w tydzień, no nie ma mowy!Przypomniałam mu delikatnie, że ostatni remont trwał tydzień, a były umalowane wszystkie pokoje z wyburzaniem ścianki włącznie.Tu mamy do czynienia z 1[ słownie: jednym ] pokojem.

No, ale jak się będzie spało do dziesiątej, może rzeczywiście się nie udać.Więc idę go obudzić, bo do piątku ma być skończone, takie są założenia mojego planu!

Czeka mnie ciężki tydzień. Może powinnam walnąć sobie setkę albo dwie? Tak dla dystansu.

Niniejszym chciałam uroczyście zainicjować akcję pod kryptonimem "Pustynna Burza", etap pierwszy: Obudzić Lwa [ i przeżyć...:P]

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (6)
najlepiej się odpoczywa, kiedy wie się, że jutro

też się będzie odpoczywać...

Obiecała  napisać o zaletach wakacji.

Długo siedziała  i myślała  o czymś bardzo błyskotliwym, zabawnym i do rzeczy.

A im dłużej myślała, tym gorzej. W głowie przerażająca pustka. Tylko piasek i szum fal słyszała. Czuła nawet wiatr, co smagał ją po policzku i rozwiewał misternie ułożoną grzywkę.

Nie wpływała żadna myśl do jej portalu.Żaden pomysł.

O czym tu napisać? dumała

Może o tym, że dobrze jest raz w roku zresetować się, zdystansować się, odpocząć :

- od podłego szefa, który śledzi jej każdy krok; na którego zawsze wpada w drzwiach, gdy się spóźni

- od koszmarnego wstawania o piątej trzydzieści, żeby zdążyć do fabryki

- od porannych korków na Wisłostradzie

- od żakietów i spodni w kancik, w które trzeba się opakować, co by czci nie ująć korporacji

- od przemądrzałych kolegów, przygłupich koleżanek i wojny o klimatyzację

- od udawanych uśmiechów rozdawanych klientom, dostawcom, współpracownikom

kuba_hamak.jpg

Wakacje, pomyślała, są wybawieniem od rutyny dnia powszedniego.

 Nie ważne gdzie pojedzie, co będzie robić i jaka będzie pogoda.Ważne, że nie musi odbijać karty w fabryce.

Na pewno nie grozi jej syndrom odstawienia. Z łatwością będzie cieszyć się wakacjami natychmiast po przekroczeniu progu swego akwarium.

Jeszcze tylko musi domknąć kilka spraw, lista kurczy się z godziny na godzinę.

Kiedy zegar wybije siedemnastą zobaczysz jej plecy na zakręcie.

 

 

Komentarze (6)
czasem słońce, głównie deszcz

Słońce od wczesnego ranka mocuje się z  chmurami, które chcą zasznurować błękitne niebo, ale.......nie poddaje się, walczy!Wie, że jak odpuści choćby na chwilę, zaraz  spadnie deszcz, jak wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu.

Cienko widzę wakacje w Polsce w tym roku! Przeważa aura pod tytułem: czasem słońce, głównie deszcz!

Dlatego: nie wiem. Nie wiem co ze sobą zrobimy w tym roku. Tajger do końca lipca jest na obozie, a my za tydzień rozpoczynamy urlop.Pierwszy raz od 13 lat mamy szansę gdzieś pojechać sami. SAMI. 

Tymczasem nie wiemy, gdzie. Nie wiemy też za co, ale....plastik is fantastic. Pomyślimy o tym, za 54 dni :P, powiedziałaby Scarlett, gdyby tylko w jej czasach były karty kredytowe.

Jak rasowy  ubek śledzę wszystkie oferty last minute, z nadzieją, że wykukam gdzieś ofertę  marzeń: czyli:  Costa del Sol , all inclusive z ****, po 1500 zł od osoby na dwa tygodnie...taaaaaaaa!

Za taką kasę to jedynie Turcja albo Egipt na tydzień. Ale ja dziękuję za kraje trzeciego świata. Byłam, zwiedziłam-nie tęsknię!Choć akurat w Turcji nie, podobno jest bardziej cywilizowana, może więc się skusimy?

Chcieliśmy na Kretę, ale Gepardieu niczym Kubuś Fatalista wieszczy, że któregoś dnia zastrajkują, nie dostaniemy jeść, odetną nam klimę i okradną:P

Naprawdę mamy trudny orzech do zgryzienia. I jeszcze byśmy musieli naszą sunię porzucić. Co prawda u dziadków miałaby jak w niebie [ zwłaszcza żarcie, moja teściowa uważa, że Puma jest za chuda i bardziej na wyżła wygląda niż na labradora!], ale tęskniłaby za nami...a my za nią! Nie wiem kto bardziej. Spędziła już początek wakacji z Tajgerem u babci i było ciężko. Zwłaszcza nam. Wstyd przyznać, ale bardziej jej mi brakowało niż pierworodnego!

Doprawdy nie wiem,  nie wiem, nie wiem.

Komentarze (4)
1 | 2 |