iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

trzydziesty pierwszy

Wyciskam ze słońca ostatnie wakacyjne promienie. Karmię nimi swoją skórę i zaopatruję tętnice w witaminę D. Łapczywie spijam lato, które w tym roku przyszło tak późno.

Siedzę sobie w domu. Naprawdę siedzę. Nie robię porządków, nie czyszczę sreber, nie układam w szafach.

Właściwie leżę. Na hamaku w bikini za pomocą olejku kokosowego do opalania nadaję skórze brąz. Czytam. Obserwuję świat beztroskim okiem.

Ładuję swoje baterie na potem. Bo potem będzie już tylko gorzej: sine niebo, zimne powietrze, opuchnięte poranki.

Ostatnie dni spokoju i błogostanu.

Jutro znów idę do szkoły. Już obłożyłam książki i zeszyty, już uprasowałam białą koszulę.

I jak co roku, nie wiem jak będzie. Wróć. Wiem jak będzie.

Strasznie.

Ale jeszcze dziś, jutro, pojutrze i po pojutrze oszukuję się, że mnie to nie martwi.

Komentarze (10)
wyż demograficzny

Znowu się pojawiły w mojej okolicy.

Czuję się jak w pułapce. Są wszędzie. W pracy, w sąsiedztwie, w rodzinie.

Znowu prześladują mnie kobiety z brzuchami. Dalsze i bliższe koleżanki albo właśnie urodziły, albo urodzą albo zaszły.

Już kupuję grzechotki, małe body albo organizuję baby shower. Na widok niemowlęcych pajacykóww rozmiarze 62 rozckliwia mi się mięsień sercowy z całym osierdziem włącznie.

I dopiero jak się po raz kolejny pokłócę z Tajgerem, moje ckliwki znikają beznamiętnie.

I przychodzi opamiętanie. Że nie chcę tak naprawdę w te pieluchy znów się wpuścić. Że tylko im zazdroszczę tych malutkich pulchnych paluszków i ufnego spojrzenia. Całkowitego oddania i tego,  że jesteś dla nich Bogiem.

Ale ile to w sumie trwa? Ta błogość? Rok czy dwa! Potem zaczynają się buntować. I tak już im zostaje. Niektórym do późnej starości!

Ech........już mi się jednak nie chce. Za bardzo przywyczaiłam się do wolności, której mam coraz więcej.

Za to będę fajną ciotką! Taką w dechę, trochę lepszą od rodziców: wyrozumiałą, zabawną i wyluzowaną!!!

 

Komentarze (11)
highway to hell

W trakcie czystek etnicznych w naszym domu Gepardieu pozbył się wszystkich pirackich kaset magnetofonowych z początku lat 90 tych. Repertuar był bogaty od Motorhead po Renatę Przemyk.Kasety jeszcze nawet grały, ale kazałam wyrzucić, bo uznałam to za techniczny przeżytek i do tego nielegalny!

Gepardieu pozbył się ich z sypialni i myślałam, że skończyły na śmietniku. Myliłam się.

Zostały przysposobione przez Tajgera, który wrócił z obozu jako fan heavy metalu [ jak wyjeżdżał był fanem rapu ;)]więc kasety z nagraniami tej szatańskiej muzyki,  drażnią me ucho od rana do nocy.

Dziś obudziły mnie dochodzące z pokoju obok, dźwięki AC/DC. Zrazu przekląć chciałam szpetnie, ale zanim wydobyłam z siebie niecenzuralne słowa, zauważyłam, że Gepardieu otworzył oczy i zaczął zbierać się do wstawania!?!

Uważny i wierny czytelnik tego bloga, wie jaki to niesłychany wyczyn, żeby mój mąż tak sam z siebie wstał rano bez trzykrotnego budzenia!

Nie raz poranne pobudki były w naszym domu zarzewiem okrutnej jatki.

A dziś po prostu wstał i z uśmiechem na ustach poszedł do pokoju Tajgera wyrazić mu uznanie, że nareszcie słucha porządnej muzyki! W niezwykłej komitywie będąc umówili się na koncert Rammstein.

Cóż mi więc pozostaje innego?

Kupić sobie zatyczki do uszu  i zaakceptować ich wspólną pasję ;)

[A ja jade na Sade,

z koleżanką]

http://www.youtube.com/watch?v=fsDpznl8eIs

Komentarze (11)
powrót szeryfa

Mój szef wrócił z urlopu odmieniony. Mentalnie.

Jest całkiem zrelaksowany mimo, iż na giełdzie totalna zwałka, frank szaleje a aktywa klientów topnieją w oczach.

Przyszedł po urlopie, jak do człowieka zagadał, zapytał co i jak. Nie zarzucił durną papierkową robotą, jak to miał zawsze w zwyczaju.O godzinie 17,00 zbiera zabawki i wychodzi, jak to nigdy nie miał w zwyczaju!!!

Zachodzę w głowę co się stało?

Gdzie był na tym urlopie i z kim?

W jakimś klasztorze Benedyktynów na terapii czy z kochanką?

Nie wiem, nie wnikam. Nawet zaocznie dyspensę  daję za ewentualny romans pozamałżeński, który z pracoholizmu go wyzwolił.

Co by nie zrobił w te wakacje, wyszło mu to na dobre. I nam przy okazji.

Tak patrzę na niego i myślę, że może nawet wyładniał ?!!!!

:P

Komentarze (11)
indian summer

Chmury pospiesznie przesuwały się po niebie, jak po autostradzie A2. Patrzyłam na nie spod przymrużonych powiek, wygladały jak w trójwymiarze.

Słońce to raziło w oczy, to chowało się za chmury. Niezrażona tkwiłam uparcie w bikini na hamku wystawiając swoje blade ciało w jednym celu.

I tak przez cały weekend. Z przerwami na sen, jedzenie, spacery z psem i seks.

Cel został osiągniety. Opalenizna pięknie kontrastuje z bielą sukienki i różówymi paznokciami.

Szkoda tylko, że dopiero teraz, pod koniec wakacji. Już czuję ich kres: w porannej przejmującej wilgoci i wieczornym chłodzie, który opada na nagie ramiona wraz z zachodem słońca.

Zaplątana w babie lato biegnę przez łąkę i liczę przekwitające trawy. Gdzieniegdzie zakwitły już wrzosy w kolorze naszej sypialni.

U Tajgera na półce leżą nowe podręczniki. Jeszcze pachną drukarską farbą. Już nigdy potem nie będą tak ładne.

Jesień idzie.Coraz szybciej. Może będzie dla nas łaskawa? Coś  nam się należy za te słabe lato.

Komentarze (12)
1 | 2 | 3 |