iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

dlaczego kobiety są agresywne?

Bo wszystko je wkurwia.

Bo każdy coś od nich chce: szef raportu, dziecko obiadu, mąż seksu, teściowa szacunku, matka pomocy, siostra uwagi, brat pożyczki, sasiadka czystej klatki schodowej, a pani w warzywniaku -  drobnych pieniędzy.

Bo chce być najlepsza, najpiękniejsza, najkompetentniejsza, najszczuplejsza, najbystrzejsza, najcierpliwsza, najmodniejsza, najelokwentniejsza, najzabawniejsza.

Bo chce dorównać mężczyznom. A przecież oni agresywni są. Mają dużo testosteronu, dzięki czemu potrafią w papę przyłożyć, ale za to nie mają skrupułów i cellulitu na dupie.

 A ona, ta kobieta agresywna, która rzuca przekleństwami na lewo i prawo i w poprzek, chciałaby zwyczajnie żeby się od niej wszyscy ........ no, żeby wszyscy dali jej wreszcie.... święty spokój ;) I ciszę. I czas dla siebie. Kwiaty od czasu do czasu. Podstawili pod nos śniadanie, obiad, kolację. Powiedzieli kilka miłych słów. Nie powiedzieli kilku innych nieprzyjemnych.

 Kobiety przestaną być agresywne dopiero wtedy, gdy sobie odpuszczą bycie supermenką. Dadzą sobie prawo do popełniania błędów. Ale stanie się to dopiero, gdy zmienią sposób wychowania swoich córek, które narazie od małego uczą bycia grzeczną dziewczynką, nie zawadzającą nikomu. 

Autorka tego wpisu tak była wychowywana.  Niech to będzie przestrogą!

Komentarze (13)
wielka kumulacja

Wstać się nie chciało, myć się nie chciało, włosów modelować się nie chciało. Ale się musiało.

Ubrać się nie było w co, założyć nie można byle co.

Się w korki wpakowało.Słowo na k. nie pomagało.

Ulubiony zbiło się  kubek.

W lotto się nie wygrało :(

A się chciało.

 

W dupę z takim początkiem dnia.

Komentarze (14)
co mi panie dasz?może 50 baniek?

W kolekturze w dzień wielkiej kumulacji.

- co zrobimy z taką kasą jak wygramy- pyta ON

- rzucimy pracę i będziemy żyć z odsetek-oświadcza ONA

-Rzucić pracę? bez sensu!- oburza się ON

- ale ja jej nie cierpię- odpowiada ONA

- Nie możemy rzucić pracy, bo inaczej te odsetki pozwolą NAM tylko na skromne życie, takie jak teraz- tłumaczy ON

-co proponujesz?-pyta ONA

-trzeba w coś zainwestować: nieruchomości nad morzem, w górach albo w fitness klub - stwierdza ON

-nie chcę fitness klubu- kręci głową ONA

-ale tak trzeba, forsa musi zarabiać- prawie krzyczy ON

Ona marszczy brwi, ale na twarzy ciągle anielski spokój, czego nie można powiedzieć o NIM. ON jest już nakręcony na te 50 baniek. Już się rodzi w głowie konkretna wizja przyszłości, ich wykorzystania. On już wie, co trzeba zrobić, w co zainwestować. Szkoda tylko, że zapomniał o NIEJ.Że nawet nie zapytał o jej wizję.

Brak zgodnej wizji nie rokuje najlepiej. 50 baniek może wcale nie przynieść im szczęścia. Zainwestowali całe 100 zł !Może lepiej żeby nie wygrali.....

Ja zainwestowałam w dwa zakłady. Z kuponem w kieszeni wracałam niespiesznie do biura. Myślałam o tym , co ja bym zrobiła z tak zawrotną kwotą. Wykręciłam numer do Gepardieu:

- co zrobimy z taką kasą jak wygramy? - zapytałam

- trzeba w coś zainwestować: nieruchomości nad morzem, w górach albo .......

 ehhhhhhhhhhhh

 

Komentarze (11)
jadziem panie Zielonka!

Moje ostatnie fascynacje muzyczne to folklor warszawskiej ulicy z czasów Złego.

Z miłości do Warszawy nie będę się tłumaczyć. To po prostu Moje Miasto, które kocham, jak żadne inne. Najbardziej jednak fascynuje mnie jego historia, zadeptane ślady jego przedwojennej wielkości.

Przyjezdni widzą w Warszawie jej niespójność architektoniczną, brzydotę i wieczny pęd przechodniów, który zresztą sami tworzą.

Nie chcę wdawać się w nieprzyjemne i niepotrzebne dyskusje na temat opinii jakie krążą o mieszkańcach stolicy i o tym, kto ma większe prawo do tego miasta. Uważam tylko, że należy się Warszawie szacunek. W końcu to miasto niezłomne. Niech pamięta o tym każdy, kto tu przyjeżdza za chlebem.

Wracając do muzyki: z bardzo dużą radością powitałam na naszym rynku muzycznym Projekt Warszawiak, który podrasował rockandrolowo legendarne uliczne melodie i teksty.Ocalił je od zapomnienia. Przekazał następnym pokoleniom tradycję muzyczną tego miasta. To mogli zrobić tylko trzydziestolatkowie. Tym lepiej, że twarzą przedsięwzięcia jest popularny aktor Łukasz Garlicki.

Byłam wczoraj na ich koncercie w Parku Skaryszewskim. Wjazd był for free, więc publika była różna. Od 70 letnich babci siedzących grzecznie na krzesełkach do roztańczonych małolat pod sceną. Trzeba chłopakom przyznać, że umieją zrobić klimat. Po trzech utworach nie byłam w stanie wytrzymać na miejscu siedzącym i wraz z Gepardieu wmieszaliśmy się w tłum nastolatków. Dałam się porwać  tej niesamowitej energii, która była przekazywana ze sceny. Skakałam wraz z innymi, o dwadzieścia lat młodszymi. Założę się, że ich nie bolą dzisiaj kark i łydki, jak nas;)

To naprawdę niesamowite, że Apaszowskie Tango śpiewali wszyscy.Z ust młodych, nieco starszych i tych, co śpiewali te piosenki w latach swej młodości, wyrywał się melancholijny tekst:

Haaankoooooo, o tobie marzę wsród bezsennych nocy
Haaankoooooo, ja bez Ciebie nie potrafię żyć
i wciąż bym się wpatrywał w twoje oczy
i przy Twym boku ja tylko chciałbym być
.

Garlicki dominował na scenie. Głos to on ma taki sobie, ale wydziera się w  mikrofon z prawdziwą pasją:) Nie wiem ile w jego zachowaniu scenicznym jest kunsztu aktorskiego, a ile prawdziwego transu niemniej wszystko razem porywa i sprawia wrażenie autentyczności.

Można sobie posłuchać ich na płycie, ale to nie oddaje nawet w połowie tego, co się dzieje na koncercie.

Chwała chłopakom za to, że odkurzyli przeboje naszych dziadków, a przy tym nie stali się bezwolnymi kopistami Szwagierkolaski, który jakieś 15 lat temu też wypuścił płytę folkorystyczną.

Projekt Warszawiak stał się impulsem dla innych regionów Polski. Jak grzyby po deszczu powstają: Projekt Ślązak czy Projekt Góral.

To naprawdę piękny i budujący widok, jak cała rodzina skacze pod sceną i śpiewa ulubiony przebój babci Mysi.

A zaczęło się od tego:

http://www.youtube.com/watch?v=Ty-3SDp7cb8&feature=related

warto zwrócić uwagę na bezcenne komentarze pod utworem

Komentarze (9)
pory roku

 Dzisiaj o godzinie 11:05 Słońce znalazło się w punkcie równonocy jesiennej i weszło w znak Wagi, rozpoczynając tym samym astronomiczną jesień.

Lato odchodzi jak niepyszne. W tym roku niewiele nam z siebie dało. Zachowa się w mej pamięci  bure i zimne, z niedołącznymi atrybutami: kalosze, kaptur, parasol zamiast trzydziestostopniowych upałów.

Liście bez histerii spadają z drzew, trawy gasną, i ja, pierwszy raz od lat, bez żalu żegnam się z latem.

Szkoda tylko, że w tętnicach mych zbyt mało promieni słonecznych bym mogła, bez depresji dojść piechotą do wiosny. Ale może się jakoś doczołgam przy pomocy miłości, dobrej książki i grzanego wina.

Dni toczyć się będą tak samo. Tylko może trochę ciemniej.

 

Komentarze (2)
1 | 2 | 3 |