iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

dlaczego dziś pada deszcz?

bo wczoraj umyłam okna;(

Ostatnio hipnotyzuje mnie Lana Del Rey piosenką Video Games.

Gdy ją pierwszy raz usłyszałam od razu na myśl przyszła mi Siouxsie Sioux. Stylistyka utworu i głos kojarzy mi się jednoznacznie z Dinozaurką Psychodelicznego Rocka. Siouxsie and the Banshees to ważny zespół w okresie buntu czarnejpantery. Odkryłam go przy okazji fascynacji The Cure, ofkors.

 

Nosiłam się wtedy na czarno. Nawet w lato, a lata wtedy były upalne, nosiłam czarne rajty. Buty zwane osiołkami, czarne spódnice z Hofflandu, które trzeba było wystać w sobotniej porannej kolejce. Krew, pot, nerwy - kto pierwszy do wieszaka po upragniony ciuch- łzy - jeśli nie zdążyłam. A po zakupach mrożona kawa w Horteksie, a czasem nawet deser firmowy. Nie żałowałam sobie wtedy, byłam sucha jak witka, rozmiar 36 był lekko za duży. Zero cycka. Zero tyłka. Zero cellulitu. I zero faceta. Nie dlatego, że nie było nikogo. Dlatego, że nie było TEGO.

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/szturm-na-hoffland_163019.html

Szturm na Hoffland

Nie potrzebowałam pokazywać się z pryszczatymi rówieśnikami. Zawsze podobali mi się starsi, inteligentniejsi, dojrzalsi. Nikt nie mógł dorównać mojej pierwszej miłości, ON był zbyt doskonały. Ja zbyt wybredna.

Wolny czas spędzałam przy książkach. To wtedy właśnie odkryłam Remarque, Vonneguta, Kosińskiego. Zamiast siedzieć pod blokiem, palić papierosy popijając winem typu Uśmiech Traktorzysty, wolałam swój hermetyczny świat. Pisałam rzewne wiersze, oglądałam filmy Jarmuscha i bardzo dobrze się uczyłam. I czekałam na miłość. Tak jak teraz czekam na wiosnę. Znów chciałam poczuć to  drżenie kolan, gdy On był blisko i lekkie uczucie omdlenia, gdy obejmował mnie w talii.

Siouxsie Sioux już nie nagrywa, Hofflandu już dawno nie ma, w miejscu Hortexu jest restauracja Sphinks. Nie mam już rozmiaru 36, rzadko piszę wiersze.

Ale znalazłam miłość.

 

Lano Del Ray, dziękuję za natchnienie:)

http://www.youtube.com/watch?v=HO1OV5B_JDw

 

Komentarze (2)
1% dla Wiktora :)podziel się:)

Kochani i wierni czytelnicy tego bloga:)

Pierwszy raz mam do Was interes. A raczej wielką prośbę od małego Wiktora, którego los ciężko doświadczył, choć jest taki malutki i ładniutki. Musicie uwierzyć mi na słowo, że jest ładniutki, bo zdjęcia nie mogę jakoś dodać. Nie znam go osobiście, ale znam jego  ciocię, która poprosiła mnie o pomoc. Wiem, wszyscy wiemy, że w tym czasie takich próśb pojawia się wiele i zewsząd. Ale z maluchami, których nikt nie zna wygrywają znane Fundacje, znane nazwiska...Jeśli nie Wy, to kto je wesprze oprócz najbliższej rodziny i przyjaciół???

Znacie mnie już od dwóch lat, choć ja nic o Was czytelnikach nie wiem, to jednak myślę, że możemy się nazwać wirtualnymi znajomymi?

Pomożecie?  

 

Wiktor jest skrajnym wcześniakiem. Urodził się 11.10.2011 r. w 29 tygodniu ciąży z niewydolnością krążeniowo-oddechową. W chwili urodzenia ważył tylko 650 g. W ciągu kilku pierwszych tygodni życia przeżył m.in. sepsę, wylew krwi do mózgu, retinopatię wcześniaczą, liczne zapalenia płuc. Przez prawie trzy tygodnie był podłączony do respiratora.  

 

Wiele problemów już w swoim krótkim życiu zdołał pokonać. Teraz przed nim kolejny. Aparat słuchowy jest niezbędny, aby mógł normalnie funkcjonować, rozwijać się, a przede wszystkim zacząć mówić. Wiktor jest także rehabilitowany ruchowo i logopedycznie, pozostaje pod stałą opieką całej armii specjalistów m.in. neurologa, pulmonologa, audiologa, chirurga, urologa.

Niestety wcześniactwo pozostawiło u naszego syna trwały ślad w postaci uszkodzenia słuchu. Zdiagnozowano u niego głęboki niedosłuch. Konieczny jest zakup aparatów słuchowych, a w przyszłości rozważane będzie wszczepienie implantów słuchowych

 Wiktor walczył i walczy od pierwszych chwil swojego życia, a my razem z nim. Nasz syn jest bardzo żywym i kontaktowym dzieckiem

Każda wpłata to dla naszego syna szansa na dorównanie rówieśnikom. Prosimy przekaż nam swój 1% podatku

 

Jak przekazać 1 %

 

 

Za każdą pomoc, w imieniu Wiktora i własnym, serdecznie dziękujemy....

Prosimy przekażcie niniejszego e-maila swoim bliskim, znajomym. Może ktoś z nich nie rozliczył się jeszcze z Urzędem Skarbowym i zechce wspomóc naszego syna.

Beata i Roman Roszkowscy

oraz

ciocia Dorota

i

czarnapantera

 

 

 

 

.

 

 

 

 

.

 

 

 

 

 

 

 

Fundacja "Wcześniak Rodzice - Rodzicom" z siedzibą w Warszawie udostępniła dla Wiktora subkonto, na które można przekazać 1 % podatku. Fundacja jest Organizacją Pożytku Publicznego.

 

„FUNDACJA WCZEŚNIAK”

numer KRS: 0000191989 z dopiskiem: WIKTOR ROSZKOWSKI

Komentarze (0)
żegnaj smutku!

Oto więc znowu JESTEM.

Wygrzebałam się z ciepłej pościeli, zimowych swetrów. Odplątałam szalik, zrzuciłam grubą kurtkę i dwa zbędne kilogramy.

Wiosna dziś od dziś, a nawet już od soboty, trwa w najlepsze.Promienie słoneczne  sprawiają, że chce mi się wszystko. Może ze mnie jakaś taka chybryda, że na baterie słoneczne zasilana jestem?:)

Oto więc znowu BIEGAM.

Poranny jogging ma dużo więcej uroku niż wieczorny bieg na orientację:od rana nadaje ptasie radio. Lubię tę stację: zero informacji o korkach, wypadkach, zabójstwach czy śmierci znanych osób ;) Beztroskie trele umilają mi samotny bieg, wschodzące słońce lekko rozgrzewa  bolący kark. 

Przy rozciąganiu rozkładam się na mchu i zamykam oczy. Chwila błogości dodaje mi skrzydeł.

Wracam do domu. Mam w sobie energię i brak pretensji.

Bez zrzędzenia myję lustro ochlapane w barbarzyński sposób przez mojego syna - troglodytę podczas porannej toalety! [nie myje się - źle; myje się - łazienka wygląda jak chlew- i też jest źle!! ;)]

Spolegliwie, jak matka Teresa z Kalkuty, budzę Gepardieu, podstawiając mu pod nos latte z cynamonem i drapiąc go za uszkiem. Nie otwierając oczu mówi:

 - lubię jak biegasz...............

:))))))))))))))))))))))))))))))))))

 

Komentarze (0)
ha! a to chyba żart....

Danuta Wałęsa została nagrodzona przez radio TOK FM  "za odwagę". Nagroda wręczana jest osobie, która w ciągu minionego roku wyróżniła się "wyjątkowym wpływem na rzeczywistość". Do wyróżnienia nominowani byli również ksiądz Adam Boniecki i kpt. Tadeusz Wrona.

Kim jest pani Danuta wiedzą wszyscy: wnikliwa obserwatorka życia codziennego, wielokrotna matka, błyskotliwa pisarka, była First Lady. Wydała ksiażkę w milionach egzemplarzy, która trafiła w wyrobione gusta czytelników składających  się  głównie z zakompleksionych kur domowych i feministek, które podchwycą wszystko, co jest napisane i powiedziane na przekór męskim szowinistom,wycelowane w ich czułe podbrzusze.

Sukces tak zawrócił w głowie pani Danucie, że za cztery lata pewnie  wystartuje jako kandydatka na prezydenta RP [ ciekawe, jak ją wtedy nazwie ministra Mucha? ] Póki co, wypowiada się w mediach na każdy temat: aborcja, emerytury, ZUS, KRUS....Słucham tego z zażenowaniem i zastanawiam się: czy media specjalnie sobie robią z niej polewkę czy nieświadomie zupełnie?

Zabiła mnie ostatnio swoim poglądem na emerytury kobiet :

"Pięknie byłoby, żeby rząd pomyślał o kobietach, które nie chcą pracować. Chciałabym, żeby kobieta, jak ma troje dzieci i dojdzie do odpowiedniego wieku, mogła przejść na emeryturę. Nawet jak nie pracowała albo zbyt krótko pracowała - powiedziała."

Czuję się normalnie nie fair wobec Matki Polki Bezrobotki. Za karę, że mam tylko jedno dziecko i pracuję powinnam przejść na emeryturę nie w wieku 67 lat jak chce rząd, tylko najwcześniej koło 80tki, żeby zarobić na te, które nie chcą pracować, rodzące dzieci w ilościach przemysłowych.

Pozdrawiam inne frajerki :))) opierdalacie się moje Panie, pracujecie 8-10 godzin w pracy, potem w domu i bezczelnie jeszcze twierdzicie, że czasu dla siebie nie macie i dlatego nie chcecie kolejnego dziecka! Wstyd!

Rodzić potrafi większość z nas, zdrowych kobiet. Z wyższym wykształceniem i bez; bezrobotne i pracoholiczki, ale nie wszystkie potrafią WYCHOWAĆ dziecko na wartościowego obywatela. Z tego co się orientuję Wałęsom nie bardzo się to udało z liczną gromadą dzieci, ale zapewne to wszystko przez Lecha, bo go nigdy w chałupie nie było i nie zdążył przyłożyć jednemu i drugiemu przez łeb:P 

Tak więc prosty punkt widzenia prostej kobiety wkrada się na polityczne salony i zdobywa rzesze wielbicieli. Brawo. Każdy naród ma takiego bohatera, jakiego sobie wybierze.I na jakiego zasługuje!

A drugi nominowany za odwagę, to ten, no .... jak mu tam było????Aaaaa, już wiem - kapitan Wrona - wylądował awaryjnie Boeingiem 767 na Okęciu i uratował, być może od tragicznej śmierci, 231 osób.....ale co to za wyczyn?!....przecież to jego zadanie lądować. W zakresie czynności służbowych to ma. Awaryjnie czy normalnie, taki jego job.

Doskonale podsumuje ten wpis piosenka Edyty Bartosiewicz

http://www.youtube.com/watch?v=YUIj23JsIDQ

Komentarze (5)
porque te vas*

.... śpiewała smutnym dziewczęcym głosem niejaka Jeanette w latach siedemdziesiątych, a wraz z nią śpiewała mała Pantera, choć niczego nie rozumiała. Głos sączył się za pośrednictwem magnetofonu szpulowego mojego ojca. Dla niego był szczytem techniki, dla mnie całkiem dużym pudełkiem, z którego w niewytłumaczalny sposób wydobywały się piękne dżwięki.

ojciec zeznał, że to był model ZK140T... przy okazji zapytał po co mi to wiedzieć: autobiografię piszesz, czy co?!odpowiedziałam: nie, o autobiografii będzie kiedy indziej...:)

Ta piosenka, to moje drugie wspomnienie muzyczne, zaraz po Kawiarenkach Ireny Jarockiej.  Rok jej powstania datuje się na  1974, ale ja całkiem dobrze pamiętam jak przy tej piosence lekko podrygiwałam już w pionie, więc sądzę, że do kraju trzeciego świata jakim była wtedy Polska Rzeczpospolita Ludowa, dotarła z opóźnieniem, tak powiedzmy, dwuletnim.

Dwuletnia Pantera była już ponoć dość komunikatywna, co mój starszy brat określa przymiotnikiem upierdliwa :P

Na zdjęciach z tego okresu widzę wiecznie roztrzepane dziecko z roześmianą buzią w przykrótkiej bluzeczce i rajstopach, a na nogach rozwiązane kapcie ala juniorki. Cóż, wyglądam na lekko zaniedbaną, jak na dzisiejsze standardy.

Mój ukochany braciszek zawsze ratuje mnie odpowiednim komentarzem, jak oglądamy to zdjęcie: wyglądasz jak kaleczniak! [ niestety jest w tym sporo prawdy;)]

 

Jak miałam dwa lata byłam strasznym niejadkiem [niestety wyrosłam z tego] potrafiłam godzinami mielić w jamie ustnej suchy jak kłębek wełny, wystany w godzinnej kolejce, kawałek cielęciny. Moim rekordem jest przemycona w buzi jajecznica, którą jakoby zjadłam u babci na kolację....wyplułam ją dopiero w domu w łazience. Dla ułatwienia dodam, że babcia mieszkała na Woli, my zaś na Grochowie!

Lubiłam tylko parówki i misia Colargola. Bałam się psów i Krystyny Loski, której kiedyś pokazałam język przed telewizorem. Bałam się, że naskarży na mnie rodzicom i dostanę lanie.

Piosenkę Porque te vas po latach odkryłam na nowo w filmie Carlosa Saury: Nakarmić kruki. Z oczywistych względów oglądałam go dopiero w okresie burzy i naporu.

O polskim wykonaniu nie wspomnę ani słowa.

http://www.youtube.com/watch?v=SLxrrE6wC5I

Niniejszym wpisem chciałam zapoczątkować nową tematykę : muzyka mojego życia. Tak jak główny bohater O północy w Paryżu Woody Allena lubię taplać się w przeszłości....:)

Może i Wy polubicie?:)

* ponieważ odchodzisz

Jeanette nie zrobiła zawrotnej kariery na świecie, ale  jej piosenka tak.

Komentarze (2)
1 | 2 |