iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

17 lat minęło...dopiero!

Tak się złożyło, że przez ostatnie trzy tygodnie pracowałam dość nietypowo: od 10 do 16.00, w  lokalizacji z dala od Centrum, za to blisko domu. Miałam więc czas na poranny rozbieg bez zadyszki. Budziłam się bez pomocy budzika, biegałam, zjadałam spokojnie śniadanie na tarasie.

I pranie zdążyłam zrobić i trawę podlać! Gdy wracałam pranie już było wysuszone; miałam czas na obiad, wino, seks i Dextera ;)

Bez pośpiechu się żyło. Bez gonitwy co dziennej niewdzięcznej, gdzie rządzą chaos, korki, stres. I od razu nasze życie rodzinne i małżeńskie na tym skorzystało. Trzy tygodnie bez naporu i burz. Ocean spokojny. Na wszystko była ochota i czas. Bez skrętu kiszek i nerwów. Bez złości zduszonej głęboko wypływającej jak lawa przy pierwszym grymasie, pretensji, słowie.

Jakie to niesprawiedliwe, że człowiek całe niemalże swoje dorosłe życie traci w korkach i klimatyzowanych lochach korporacji. A tak mało mamy czasu dla siebie. Dla rodziny.

Żyjemy biegnąc - na bezdechu! Nawet gdy się potkniemy, nie ma czasu na roztkliwianie, gdyż za plecami mamy całą resztę, gotową nas zdeptać w Wielkiej Gonitwie. Nie biegniemy, by wygrać. Biegniemy, by przetrwać. By się nie dać wdeptać w beton, odsunąć na bocznicę życia.

Doba ma 24 godziny. Przy zdrowym założeniu, że 8 zajmuje nam spanie, 9 godzin w pracy, 2 w samochodzie/tramwaju/pociągu na dojazdach, to ile nam zostaje dla rodziny? Za mało, za mało, za mało!

Więc przez te trzy tygodnie strasznie się rozmarzyłam o takim systemie pracy do 67 roku życia, żeby tylko sześć godzin w biurze być zamiast ośmiu.

Czy ktoś naprawdę w biurze pracuje bite osiem godzin? Ile czasu tracimy  na kawki, gazetki, pogawędki, internet, telefony, umawianie się do stomatologa, ginekologa, na lancze, brancze i inne srancze....A przez ile godzin faktycznie wykonujemy swoją pracę? U mnie, przez te 3 tygodnie, okazało się, że wystarczy sześć godzin. Dawno nie byłam tak pilna i tak dobrze zorganizowana!

Poza tym przychodziłam do pracy wyspana, zrelaksowana i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku domowego [ podlana trawa, zrobione pranie!] i spokojnie mogłam wziąć się do pracy. Moje myśli nie krążyły wokół tego, co domowe: co zrobić na obiad? Rany, zapomniałam wyjąć mięso z zamrażki!  Jak wrócę to muszę uprać, posprzątać i poprasować! A  kiedy znajdę na to czas?!  Przez sześć godzin PRACOWAŁAM. Po prostu.

Zastanawiam się kiedy jakiś Amerykańki Instytut Badawczy zrobi badania na temat  pracy w biurze i wpadnie na te same wnioski co ja. A mianowicie, że gdybyśmy  pracowali krócej bylibyśmy szczęśliwszymi ludźmi a jednocześnie bardziej efektywnymi pracownikami!!!

Ale wszystko, co dobre szybko się kończy. Młodość, czekolada.... i praca po sześć godzin też!

Od trzech dni nie mogę się znaleźć w tym kieracie i nie mogę odżałować, że najpiękniejsze lata swego życia spędzam za biurkiem hodując sobie lordozę, ślepotę i cieśń nadgarstka.

I pomyśleć, że minęło mi dzisiaj dopiero 17 lat pracy! O Bogowie!!!

Komentarze (2)
ha! a to chyba żart....

Danuta Wałęsa została nagrodzona przez radio TOK FM  "za odwagę". Nagroda wręczana jest osobie, która w ciągu minionego roku wyróżniła się "wyjątkowym wpływem na rzeczywistość". Do wyróżnienia nominowani byli również ksiądz Adam Boniecki i kpt. Tadeusz Wrona.

Kim jest pani Danuta wiedzą wszyscy: wnikliwa obserwatorka życia codziennego, wielokrotna matka, błyskotliwa pisarka, była First Lady. Wydała ksiażkę w milionach egzemplarzy, która trafiła w wyrobione gusta czytelników składających  się  głównie z zakompleksionych kur domowych i feministek, które podchwycą wszystko, co jest napisane i powiedziane na przekór męskim szowinistom,wycelowane w ich czułe podbrzusze.

Sukces tak zawrócił w głowie pani Danucie, że za cztery lata pewnie  wystartuje jako kandydatka na prezydenta RP [ ciekawe, jak ją wtedy nazwie ministra Mucha? ] Póki co, wypowiada się w mediach na każdy temat: aborcja, emerytury, ZUS, KRUS....Słucham tego z zażenowaniem i zastanawiam się: czy media specjalnie sobie robią z niej polewkę czy nieświadomie zupełnie?

Zabiła mnie ostatnio swoim poglądem na emerytury kobiet :

"Pięknie byłoby, żeby rząd pomyślał o kobietach, które nie chcą pracować. Chciałabym, żeby kobieta, jak ma troje dzieci i dojdzie do odpowiedniego wieku, mogła przejść na emeryturę. Nawet jak nie pracowała albo zbyt krótko pracowała - powiedziała."

Czuję się normalnie nie fair wobec Matki Polki Bezrobotki. Za karę, że mam tylko jedno dziecko i pracuję powinnam przejść na emeryturę nie w wieku 67 lat jak chce rząd, tylko najwcześniej koło 80tki, żeby zarobić na te, które nie chcą pracować, rodzące dzieci w ilościach przemysłowych.

Pozdrawiam inne frajerki :))) opierdalacie się moje Panie, pracujecie 8-10 godzin w pracy, potem w domu i bezczelnie jeszcze twierdzicie, że czasu dla siebie nie macie i dlatego nie chcecie kolejnego dziecka! Wstyd!

Rodzić potrafi większość z nas, zdrowych kobiet. Z wyższym wykształceniem i bez; bezrobotne i pracoholiczki, ale nie wszystkie potrafią WYCHOWAĆ dziecko na wartościowego obywatela. Z tego co się orientuję Wałęsom nie bardzo się to udało z liczną gromadą dzieci, ale zapewne to wszystko przez Lecha, bo go nigdy w chałupie nie było i nie zdążył przyłożyć jednemu i drugiemu przez łeb:P 

Tak więc prosty punkt widzenia prostej kobiety wkrada się na polityczne salony i zdobywa rzesze wielbicieli. Brawo. Każdy naród ma takiego bohatera, jakiego sobie wybierze.I na jakiego zasługuje!

A drugi nominowany za odwagę, to ten, no .... jak mu tam było????Aaaaa, już wiem - kapitan Wrona - wylądował awaryjnie Boeingiem 767 na Okęciu i uratował, być może od tragicznej śmierci, 231 osób.....ale co to za wyczyn?!....przecież to jego zadanie lądować. W zakresie czynności służbowych to ma. Awaryjnie czy normalnie, taki jego job.

Doskonale podsumuje ten wpis piosenka Edyty Bartosiewicz

http://www.youtube.com/watch?v=YUIj23JsIDQ

Komentarze (5)
1 | 2 |