iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

nowotwór duszy

Trudno jest zaakceptować samego siebie, to, kim się jest, a zwłaszcza to kim się nie jest. Potrzeba do tego pozytywnego myślenia, spełnienia zawodowego, przyjaznych ludzi wokół siebie, którzy nie ściągają w dół tylko inspirują do nowych wyzwań i nas po prostu lubią takimi jakimi jesteśmy. Ale to się nie uda dopóty, dopóki nie polubimy samych siebie. A to czasem bywa trudne. Niełatwo być swoim własnym przyjacielem w dzisiejszych czasach. Na ogół jesteśmy nie zadowoleni z tego co osiągnęliśmy, kim jesteśmy, gdyż oglądamy się na innych, na tych co mają wiecej od nas. Podglądamy ich życie i porównujemy się do nich. Chcemy większego domu, samochodu, jeszcze jednego fakultetu.To powinno być już uznane za jednostkę chorobową: Niedoleczony perfekcjonizm.Wieczne niespełnienie. Niedosyt. 

Kto znajdzie lek na udręczoną duszę? Co będzie ukojeniem?

Tak bardzo chciałabym być dla siebie lepsza, bardziej współczująca.

Tak bardzo chciałbym sobie wybaczyć wszystkie błędy.

Chciałabym się w końcu z sobą zaprzyjaźnić.

 Chciałbym przestać walczyć. Pokochać się mimo wszystko.

 

Komentarze (0)
dmuchawce, latawce, wiatr...

Będąc w pilnej potrzebie ochłodzenia się, udałam się prywatnie na lody w czasie służbowym, ofkors.

Kulki o smaku wiśni i bezy [!!] roztapiały się na zwrotnikowym powietrzu, a stopy me obute w niebotycznie wysokie koturny zapadały się w rozgrzany asfalt. Nieskazitelny błękit nieba wystarczył, abym przypomniała sobie wakacje z czasów mojego dzieciństwa.

Zatęskniłam.

Do opalania na pomoście, oblewania wodą z cynowej konewki.

Twarz w słońce bez żadnych kremów z filtrem. Głowa nagrzana, ale wolna od trosk i pośpiechu.

Bieganie boso od świtu do zmierzchu, brudne stopy, pospiesznie zjadana pajda chleba ze śmietaną i cukrem.

Kłótnie z koleżanką, bijatyki z kolegą. Posiniaczone kolana i rozwalona pięta na trzepaku.

Wakacje już nie smakują jak wtedy:(

Muszą być zaplanowane w marcu, zarezerwowane w maju, zapłacone w czerwcu.

Misterna logistyka i skrupulatne finanse odzierają je z tego czegoś miłego, beztroskiego....czym były kiedyś.

Dorosłość jest przereklamowana.

http://www.youtube.com/watch?v=BBMxpP-MqLo

Komentarze (0)
niecknienie

Trzy dni to jednak za mało, by zacząć tęsknić za codziennością. Kocham moich chłopaków, ale naprawdę chciałabym, aby kiedyś zamiast spływu Świdrem wybrali się na Krutynię. Nie byłoby ich wtedy z tydzień albo i dłużej i może by mi się za nimi zackniło. A tak pozostał niedosyt i niedojedzone pulpety w sosie koperkowym, którymi pogardzają ;)

Wrócili zapyziali jakby z cywilizacją nie widzieli się z miesiąc, stęsknieni  białej pościeli i kotleta schabowego z buraczkami. Spaleni słońcem, zjedzeni przez komary. Do sterylnie wyczyszczonego domu nanosili piasku i zamieszania. Zmącili spokój i ciszę. Od razu się pokłócili, o coś tam. Aż trudno uwierzyć, że przez trzy dni byli w męskiej komitywie, jak obaj utrzymują....

.... I tylko pies znów jest przeszczęśliwy, bo całe stado w komplecie.

 

Komentarze (2)
falowanie i spadanie

Zrobiłam analizę naszego związku i wyszło mi, że co 4 lata wpadamy w kryzys.W każdy rok przestępny. A potem to mija i są cztery lata spokoju. O ile można tak powiedzieć w przypadku naszego włoskiego małżeństwa;)

Właściwie to wszystko przeze mnie. To mnie gdzieś w środku coś świdruje, niepokoi, boli. To ja już nie wytrzymuję, nie daję rady. Rzuciłabym to wszystko w cholerę i poszła nie wiem gdzie, na zawsze....

Normalnie jak w we filmie bym zrobiła, takim sensacyjno-psychologicznym thrillerze francuskim. Takie Kino Moralnego Niepokoju.

Główna bohaterka odchodzi od męża, syna i psa [ chociaż psa to jednak jej szkoda] nie wiadomo dlaczego. Bo przecież mąż zawsze jest kulturalny, a nawet szarmancki niekiedy dla pań, dobrze wychowany, przystojny. Nie jest alkoholikiem, pracoholikiem, seksoholikiem.Tak więc nikt z zewnątrz nie rozumie, dlaczego można było porzucić takiego faceta....

Niestety nikt nawet nie przypuszcza, że kobieta choruje na niezdiagnozowaną chorobę afektywną -dwubiegunową...

*

Ale  ja - cała jestem zbudowana z ran
duszę na ramieniu wiecznie mam, lecz gdy śmieje się, to ze mną też cały świat, 

a  On - On prawdziwej nie uroni łzy.
On najwyżej w górę wznosi brwi, lecz niezaraźliwy wcale jest jego śmiech
.
 [E.Stachura, Życie to nie teatr]
 

Kto to zrozumie?

Ten mój niepokój, ten strach, to znużenie, które mnie ogarnia, gdy już nie mam ani siły ani ochoty na walkę płci?

Na to żeby udowadniać jaka jestem silna, jak trzymam za ryj faceta, bo nie trzymany pójdzie w bok, jak mój tatuś, wujek, kolega z pracy!Jaka to ze mnie kobieta z jajami. Przecież nie można całe życie stać na barykadzie...

Nużą mnie co dzienne czynności wykonywane według takiego samego od lat schematu. Nie nadaję się do tego. Rzygam tym. Racjonalne zachowania, odpowiedzialne decyzje, uśmiechy komu trzeba i dzień dobry, do widzenia, mówione wszystkim naokoło, chociaż czasem na usta ciśnie się spierdalaj. Ja wiem, to się nazywa ŻYCIE. I to nie świat zwariował, ale ja. Bo nie umiem się z ustalonym porządkiem pogodzić.Bo nie umiem się przystosować. Umiem tylko świetnie udawać.

Ale dzisiaj demony śpią.

Chodzę na palcach, aby ich nie zbudzić. Co chwilę przykładam do nozdrzy konwalie i się nimi odurzam.

Wyrównuję oddech i tętno. Rozsyłam wokół niewymuszony uśmiech.

Dzisiaj jestem Pogodzona. Przystosowana. Prawdziwa.

[ co będzie jutro, nie chcę wiedzieć]

Wariatka. Wariatka. Wariatka.

!!!!!!!

 

Komentarze (0)
ślepa jestem, oślepiona majem..*

On dobrze mnie zna. Wie czym można mnie przekupić, czym uśpić moje rozterki.

Odurzył mnie naręczem dzikich bzów, które porozstawiał we wszystkich zakątkach domu.

Zabrał na przejażdżkę motorem, pierwszy raz w życiu zachłystnęłam się wiatrem i wolnością, jaką daje taka jazda.

Zaskoczył mnie biletami do teatru w sobotni wieczór.

Maj zaczął się obiecująco.

Znów śpi mi się dobrze i dobrze mi się wstaje.

Oślepiona słońcem nie pytam o nic i idę, gdzie mi każe.

Strach zamieniłam w wiarę.

Nie boję się czy nam się uda przezwyciężyć trudności. Wierzę, że się uda.

 * cytat z wiersza Marii Pawikowskiej-Jasnorzewskiej

Komentarze (2)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |