iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

geek

Nie ma mnie.

Zakuwam do sesji.

Naczelna zasada brzmi: nikt nie będzie miał średniej lepszej ode mnie, bo ja po prostu jestem biznes klasa ;)

Co gorsza, bardzo mi się to życie naukowe podoba, to szperanie po książkach, wyszukiwanie.Cisza, która wokół mnie zalega, przepełniona głową wiedza.

Przerażenie mnie ogarnia na samą myśl o pracy, bo kiedy ja bym się uczyła? Po nocach chyba, jak mroczne widmo jakieś, bym siedziała....

A satysfakcja nie do opisania. Na historii powszechnej mam zakaz odzywania się, no chyba, że nikt inny nie wie, to wtedy pan doktor łaskawie głosu mi udziela ;) Toteż z egzaminu zwolniona jestem z oceną bardzo dobrą. Angielski w grupie zaawansowanej na cztery z plusem zdałam i będzie to moja najgorsza ocena:)

Mówią o mnie w mieście co z niej za prymuska. Ale ja się z tym nie zgadzam. Jestem po prostu niegroźny freak:)

 

 

 

Komentarze (0)
wszystko, co najważniejsze

Lubię ten stan zadowolenia, jaki mnie ogarnia gdy kończę esej. Nie umiem dobrze tego ubrać w słowa, bo jest to coś  na pograniczu poczucia dobrze spełnionego obowiązku i orgazmu jednocześnie ;)Taki mój lokalny kosmos.

Jest szczypta dumy. Jest euforia. 

Lubię ten stan. Chcę go więcej.Chcę go częściej.

Choć początek jest trudny. Bywa, że długo czekam na słowa, które nie nadchodzą, a które raz napisane uwolnią lawinę pozostałych.

Nagle wszystko przestaje mieć znaczenie. I bałagan i głód i pragnienie. Potrzebuję tylko ciszy i skupienia. Szukam inspiracji w muzyce, w książkach, w Internecie.

Czekam.

Nie boję się, bo wiem że zaraz je znajdę. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodły.

Kocham pisać. Nie mowić, nie mizdrzyć się w TiVi, czy radio, odnajdywać słowa, które staną się naocznie nieśmiertelne.

Gdybym była taka cierpliwa do męża i syna jaka jestem do słów, byłabym oazą spokoju, a życie ze mną nie odbijałoby się nikomu czkawką.

Dlatego czasem sobie myślę, że powinnam zrezygnować z życia w stadzie.Tak jak Osiecka.

Może byłoby mi mi lepiej. I im też.

 

Komentarze (2)
niestety...

Niestety, nie mogę teraz pisać, bo jestem niezwykle zajęta ;)

Esej na filozofię produkuję.

Gary zalegają w zlewie od śniadania, pies świdruje mnie wzrokiem, notatki piętrzą się na stole, z głośników sączy się kompilacja utworów muzyki klasycznej, a ja sączę już trzecią kawę. Choć w zasadzie powinnam sączyć czerwone wino. Sądzę, że przyniosłoby lepsze efekty!

Niestety, filozofia nie jest łatwa. A trudność ta jest wprost proporcjonalna do daty urodzin filozofa.

Mills nie jest trudny sam w sobie, ale poprzez język, którym jest pisany, nie zaś poprzez treść, bo wszak to, o czym pisze jest takie utylitarne, jak się w końcu zrozumie ;). Następuje to, po mniej więcej, drugim przeczytaniu eseju.

Kant zaś jest taki oczywisty i tyle o nim opracowań napisano i streszczeń, nawet dla licealistów, więc, każdy z łatwością odróżni imperatyw kategoryczny od hipotetycznego.

Niestety, ja nie piszę ani o Millsie ani o Kancie. Piszę o Levinasie.Zna ktoś? Taaaa.....jasne, ja też nie znałam jeszcze dwa miesiące temu, więc spoko kiecka!

Niestety, jestem nadambitna i nie chcę pisać o tym, co wszyscy inni.

No, to się teraz trochę gimnastykuję, aby odpowiednie dać rzeczy słowo.

Kto żyw, niech trzyma kciuki za mój stetryczały umysł ;P

Komentarze (5)
nie jestem realistką, chcę mieć wszystko!

i miłość i pieniądze

i urodę i błyskotliwy umysł

i słońce i deszcz

i pokój i wojnę między nami

i gwiazdy i mgłę

i górnolotne słowa i ordynarne przekleństwa

gęstsze brwi

dłuższe włosy

krótsze noce

szczupłe uda

pełne piersi.

czyste sumienie.

 

2013 to mój rok. W nim wszystko się rozstrzygnie. Czy jestem warta czegoś lepszego niż praca w korporacji, pod dyktando innych, ze zniewolonym umysłem i ciałem.

Weryfikacja marzeń, konfrontacja z rzeczywistością.

Stojąc nad przepaścią finansową kupiłam sobie kalendarz ścienny z najpiękniejszymi miejscami na świecie. Może na przekór losowi, może je jeszcze odwiedzę?A może jedyna podróż jaka mnie czeka to jazda karetką pogotowia lub karawanem? Ale raczej nie będę już wtedy świadoma ;P

Ej, nie wiem sama skąd te smętne myśli, pewnie przez tą wymiotną pogodę za oknem. Jest szaro i pada deszcz, śnieg na polach roztapia się, tak jak moje optymistyczne podejście do życia. Maria Peszek ze swoja depresyjną muzyką raczej dziś nie pomaga;)

A kysz, a kysz depresjo styczniowa, a kysz!

 

Wszystkiego dobrego Wszystkim w 2013 :)

 

 

Komentarze (0)
a więc żegnaj.....!

 2012 pożegnam bez żalu. Choć może niesłusznie?Może powinnam być wdzięczna za przewrót życiowy, który mi zafundował? Już nie muszę rano wstawać ze wstrętem za powiekami i ze zbutwiałą śliną na ustach, którą opluwałam ukradkiem pierwszego klienta, który się na mnie napatoczył?

I właśnie dlatego, że nic nie muszę, znów mi się coś chce! Robić, działać.

 Już starczy tego siedzenia i nabłyszczania kafli. Mój dom wyszorowany do tego stopnia, że można jeść z muszli klozetowej. Niechcący stałam się perfekcyjną panią domu z nienagannym manicurem i czystym odpływem w zlewie. Co prawda, jeszcze swego wieku nie przekłamuję i papierów rozwodowych nie złożyłam, ale kto wie, co się stanie w ciągu kolejnych 300 dni? Czy rok temu, o tej samej porze przewidywałam swe korporacyjne Waterloo? Skąd, martwiłam się jedynie: czy i jaką premię dostanę!

O Losie Przewrotny!Coż mi szykujesz nowego, kto Cię zgadnie? Może powinnam zadzwonić do wróża Macieja, który nachalnie się reklamuje na TeVałeNie, że przyszłość przepowiada bezbłędnie, za jedyne 4,45 z VAT? No, tyle to jeszcze mam na koncie!

Albo taniej, w kawowych fusach powróżyć trzeba! Tylko że, tu znów technologia w poprzek staje, bo jak tu fusy wyskrobać z kapsułki?

Ech, jak żyć panie Premierze? Już program Twój nie dla mnie! Bezrobotnych nie uwzględnia, a jeszcze w Nowym lepszym Roku zabierzesz mi ostatnie dwie ulgi.

W takim razie nie pozostanie mi nic innego jak odciąć internet a i dziecko bez ulgi prorodzinnej już całkiem bezdochodowe się wydaje. Zwłaszcza wypyszczony nastolatek. Do bani się nie zmieści, z kocyka się już nie wymsknie, nie wiem, co robić? Do roboty, do McDonalda poślę chyba! Ktoś musi na czesne matki-studentki zarabiać!

Dlatego, nikogo chyba nie zdziwi, jak wyznam, że dawno nie byłam tak bardzo podniecona nadchodzącym Nowym Rokiem. Dwa tysiace trzynasty! Brzmi feralnie, ale ja zabobonna nie jestem. Mnie przełomy trafiają się raz na cztery lata, w każdy rok przestępny. Przestępczy! Serio, przeanalizowałam to. Wszystkie kryzysy małżeńskie, niezdane egzaminy do ukochanego liceum, poprawka z matmy, wszystko to działo się, gdy luty miał 29 dni. To są moje lokalne końce świata.Nie potrzebna mi do tego eksplozja słońca czy podniesienie poziomu wód.

Stary Rok żegnam bez smutku, Nowy zaś witam z nadzieją. Jaki będzie? Nie wiem. W horoskopy już nie wierzę.

Chciałabym, aby był łatwiejszy.

 

Nie mów nigdy człowiecze
co przyniesie Ci jutro,
Nie obliczaj jak długo
będzie trwać czyjeś szczęście:
los odmieni się zanim
lotna mucha w powietrzu
zdąży przemknąć przed Tobą

Simonides z Keos

 

 

Komentarze (1)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |