iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

świąteczne porządki

Zamiotłam pod dywan wszystkie niewygodne sprawy, które mnie uwierały w tym roku. Już nie jestem bezwolną i nieszczęśliwą pracownicą korporacji.

Wyciągnęłam z szuflady  moje młodzieńcze marzenia. Wytarłam je z kurzu i postawiłam na półce obok łóżka.

Wyrzuciłam do kosza kilka udawanych przyjaźni i otworzyłam się na te prawdziwe. Już się nie napinam i niczego nie udaję. Jestem jaka jestem, akceptuj mnie albo odejdź.

Poukładałam sobie relacje z bliskimi. W mojej rodzinnej szafie panuje porządek. Wszystko jest na swoim miejscu.

Już się nie boksuję z wyimaginowanymi problemami. Już nie uciekam w przeszłość. Osadzona mocno tu i teraz z nadzieją i optymizmem patrzę w przyszłość. Nareszcie to ja ją kreuję.

Wściekam się tylko na jedno: nie mogę sobie poradzić z obwisłą skórą powiek i kilkoma zmarszczkami mimicznymi;)

Nad wszystkim innym panuję.

 

 

 

Komentarze (3)
szuka pracy

Najchętniej takiej, w której może pisać. Może być udział w bezpłatnym stażu [a niech tam!].W Warszawie.Chciałaby pracować w redakcji gazety, czasopisma, Tv, radio, Internet.

Nie żartuje.

 

Komentarze (2)
?

Gdy się nie chodzi do pracy żaden dzień nie jest wyjątkowy, ani gorszy ani lepszy. Każdy jest tak samo dobry. Każdy jest wyczekiwanym piątkiem.

Rodzą się nowe rytuały, te z gatunku przyjemnych. Jak poranne wspólne śniadanie z Gepardieu, poranny spacer z psem, joga. To, jak wyglądać będzie ten dzień zawsze zależy tylko ode mnie.

Nie tęsknię za tym, co utraciłam, czego zostałam pozbawiona. A jednak, od czasu do czasu, za plecami czuję oddech własnego strachu przed tym, co będzie potem? POTEM jak skończą sie pieniądze z odprawy, a ja będę bez pracy......

Komentarze (4)
tak się chwalę:)

Będąc starą studentką, choć jak się okazało wcale nie najstarszą,  mam do czynienia z bardzo młodymi ludźmi! Oj tak, niestety doszłam już do tego leciwego wieku, że kolegom z roku mogę powiedzieć: chłopcze, mógłbyś być moim synem!

To są dzieciaki o sześć lata starsze od mojego Tajgera!!!! I mają podobne podejście do życia, tak dla mnie niezrozumiałe. Urodzili się i wychowali w innej Polsce niż ja. Nie ciągną za sobą bagażu kompleksów człowieka z PRL-u; już po liceum biegle mówią po angielsku; mają niesamowicie niezachwiane poczucie własnej wartości i wiary, że mogą wszystko!

A ja? cóż- lata całe minęły zanim uwierzyłam w siebie!

Podejściem do nauki różnimy się diametralnie: ja nie opuszczam żadnych zajęć, w przerwach chodzę do czytelni i  aktywnie biorę udział w dyskusjach. Oni siedzą cicho, jak myszki pod miotłami.Nie wiem dlaczego: czy im się nie chce czy nie mają nic do powiedzenia? Po zajęciach gnam do domu, żeby z kieliszkiem wina i mężusiem u boku odsapnąć w miękkim fotelu, a oni go clubbing!!!W Niedzielę rano zawsze jest słaba frekwencja na wykładach!

 

Za mną dopiero trzeci zjazd, a mnie już otwierają się nowe szufladki na informacje, fizycznie wręcz czuję jak rodzą się szare komórki, tak bardzo złaknione wiedzy!

Mój Gepardieu mówi, że z zazdrością obserwuje jak się zmieniam, jaka jestem szczęśliwa, podniecona i pełna energii! Zazdrości mi, że uczę się tego, co mnie interesuje, co lubię, co rozumiem!

I kto by pomyślał, że mój Księgowy nie był szczęśliwy studiując Ekonomię?????Dałby ktoś wiarę????:P

ps.I wyzywa mnie od kujonów, bo dostałam piątkę z colloquium wstępnego z Historii :P

 

 

 

Komentarze (5)
jak obsługiwałam angielskiego króla...

....a właściwie męża mojego, strasznie chorego. Przez cały zeszły tydzień, ale mnie wydawało się że trwało to miesiąc!

Choroba przyszła nocą z niedzieli na poniedziałek i wywróciła mój ustalony porządek tygodnia. No, nie to, żeby przez 17 lat naszego wspólnego życia nie chorował. Nigdy wcześniej po prostu nie musiałam znosić jego choroby razem z nim przez 24 godziny!A  jest to prawdziwe wyzwanie! Gepardieu potrafi być upierdliwy i męczący, i bez stanu podgorączkowego!

Mój mąż choruje prawdziwie po męsku: przy temperaturze 38 stopni Celsjusza bredził, że chciałby być skremowany, a jego prochy mają być rozsypane nad Wielkim Kanionem albo przynajmniej nad Zakopanem.Nie miał siły jeść kanapek i musiałam mu gotować kaszkę z syropem malinowym. Pilnować, by zażywał lekarstw w odpowiedniej porze i trzymać za rękę, gdy pił gorzki syropek.

Obłożna choroba, kryjąca się pod nazwą: infekcja wirusowa, nie przeszkadzała mu w tym, aby przez cały dzień oglądać TV czy grać na PeEsie Tajgera. Zamiast błogiej i kojącej ciszy miałam w domu rumor silnika wyścigowego samochodu. W wolnych chwilach okupował mi laptopa, Bogu dzięki, że jakoś nie pytał mnie czy wysłałam CV.  Gdyby to zrobił, mogłoby dojść do przesilenia albo nawet po poważnego kryzysu, w jego chorowaniu, rzecz jasna!

W mieszkaniu terroryzował nas zapach Oilbas Oil, którym Gepradieu co godzina skrapiał swoją pidżamę, szlafrok i pościel!

Gdy wychodziłam z domu albo raczej gdy uciekałam z domu pod pretekstem zakupów i nie było mnie dłużej niż 3 godziny wydzwaniał do mnie i pytał kiedy wrócę i zrobię obiad!

Był tak ciężko chory, że normalnie papierka z cukierka nie miał siły odwinąć!

Gdy mu powiedziałam, że już chyba najgorsze za nim i bedzie mógł wyjść z psem na wieczorny spacer od razu dostał gorączki!

Nie mogłam znaleźć sobie miejsca we własnym domu! Jak chciałam w ciszy poczytać włączał mi głośną muzykę. Mówił, że ona go uzdrawia[ Nirvany słuchał!]; gdy ja chciałam posłuchać muzyki to on właśnie wtedy chciał się zdrzemnąć!

Jezuuuuuuuuu, naprawdę pod koniec tygodnia chciałam go ukatrupić!Na spacerze z Pumą patrzyłam na te jędrne i bezlitosne muchomory i.....na szczęście się powstrzymałam, w krytycznych momentach ubierałam się w dresik i biegałam.

Wstyd mi strasznie, ale nic na to nie poradzę ;)

Już teraz rozumiem moją babcię Mysię, która mimo niespotykanej spokojności,  na emeryturze z dziadkiem pomstowała na niego wysyłając go do diabła cztery razy dziennie!

Najgorsze dopiero przede mną?????

;P

 Ps.

Nareszcie SAMA W DOMU!I  mogę wywietrzyć mieszkanie, sprzątnąć uschnięte zasmarkane chusteczki i oglądać Dzień Dobry TVN.

Luzik w ramionkach :)

Komentarze (5)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |