iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Morfina

Wakacje. Koniec sesji. Przyspieszony oddech w rozgrzanym mieście. Nareszcie można przeczytać stertę książek, które zalegają u mnie od Bożego Narodzenia! Życie prymusa bowiem upływa na czytaniu literatury fachowej. Żadnej tam beletrystyki tylko podręczniki. Nauka, a nie wkuwanie, czytanie ze zrozumieniem a nie wpatrywanie się tępo w zapisane kartki. Dzięki temu sesja zakończona sukcesem własnym, a nie cudzym. Satysfakcja nie do opisania. Radość, ale i ulga, że mam spokój do 12 października.

Więc czytam.

Przeczytałam Morfinę Szczepana Twardocha. Paszport Polityki zasłużony, nominacja do Nike też, mam nadzieję, że wygra. Dobra, polska literatura. Świetny język. Działa na wyobraźnię. Jest sugestywna, soczysta, prawdziwa, choć zmyślona. Książka, jak jej tytuł, ma działanie narkotyczne, wciąga i nie można się od niej oderwać. 578 stron przeczytane w kilka dni jak w transie, na głodzie, w delirium tremens niemalże.

Przeczytane.

Pozostał niedosyt. Zakończenie przewidywałam, ale tym razem powstrzymałam się i nie zajrzałam, jak zwykle, na ostatnią stronę. Autor celnie żongluje kluczowymi postaciami okresu II wojny światowej, ale bez sztuczności i przemądrzałej wszystkowiedzy. Czułam się częścią tego świata. odbierałam go wszystkimi zmysłami.  

O czym ?

O przedwojennym bawidamku - morfiniście nadużywającym życia, alkoholu, narkotyków i kobiet, którego hulaszczy tryb bycia diametralnie zmienia wybuch II wojny światowej ( wybuch wojny zmienia życie wszystkich, ale najbardziej daje po nosie bon vivantom). Mimo wojny i zgwałconej Warszawy główny bohater nade wszystko pragnie seksu z żydowską kochanką i morfiny. Jest złym człowiekiem, ale los niespodziewanie daje szansę na poprawę reputacji.

Czy może się to udać, taka przemiana bohatera rodem z Potopu czy Pana Tadeusza?

 Konstanty Willemann jest bohaterem na wskroś romantycznym. Na resztę odpowiedź znajdziecie w książce.

 

 

 

 

Komentarze (0)
w telegraficznym skrócie to już rok...

Komentarze